Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tajlandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tajlandia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 września 2020

Shabu shabu - azjatyckie jedzenie

Tajowie uwielbiają siedzieć przy jedzeniu. Celowo nie używam określenia, że lubią jeść bo tu chodzi o coś więcej. Dokładnie o posiedzenie ze znajomymi przy jedzeniu, ucztowanie, przyrządzanie, gotowanie, czyli można powiedzieć zabawa jedzeniowa.
Taką możliwość daje jedno z popularniejszych 'potraw azjatyckich' - SHABU SHABU lub HOT POT.
Jedliśmy je już w różnych krajach, różne wersje takiego ucztowania, podobno nawet w Polsce pojawiły się restauracje Shabu shabu lub ShabuShi. Najczęściej są określane jako restauracje japońskie, nie bez powodu.

środa, 26 sierpnia 2020

CORONA NAUCZANIE W TAJLANDII


Coronawirus zmienił nasze życie na wielu płaszczyznach. Jak się na szczęście z czasem okazało, statystycznie, niewielu z nas ma zdrowotne problemy z powodu zakażenia, a fala umieralności, którą nas straszono nie jest powodem do paniki. Natomiast wszyscy odczuwamy skutki decyzji ‘około pandemicznych’.

Myślę, że po wielu latach i setkach naukowych analiz głośno zostanie powiedziane, że panika była na wyrost. Póki co borykamy się z próbą wywiązywania się z nałożonych obostrzeń, często niewykonalnych.

niedziela, 19 kwietnia 2020

Kurczak Generała Tso, czyli ciąg dalszy corona- gotowania.

Tym razem Rajski wynalazł najprostszy przepis na kurczaka, danie w 20 min.

Składniki: 
Mięso:
  • 500 g udźców z kurczaka (bez kości) lub pierś z kurczaka
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej 
  • olej 
  • świeży imbiru 
  • 4 ząbki czosnku 
  •  papryczka chilli (ilość zależy od tego jak ostro lubicie jeść)
Sos - to tajemnica smaku tej potrawy!
  • 2 łyżki sosu sojowego 
  • 1 łyżka miodu 
  • 1 łyżka octu ryżowego 
  • 2 łyżki wody 
  • 1 łyżka koncentratu pomidorowego 

wtorek, 14 kwietnia 2020

Maseczki w Azji i Europie.


Kiedy 8 lat temu pierwszy raz przyleciałam do Bangkoku byłam zdziwiona i zaniepokojona dlaczego tyle ludzi na ulicy nosi maseczki, czyżby jakieś niebezpieczne dymy rozpylili nad miastem?


Azjatyckie podejście do maseczek.

Potem się zorientowałam, że to nie tylko w Tajlandii, ale również w innych krajach Azji maseczki są czymś normalnym i popularnym. Chronią np. przed ogromnym zanieczyszczeniem powietrza. W Tajlandii samochody nie mają katalizatorów, a motory z niebieskimi dymami to normalka, więc my, nawet w czasach przed wirusem, zawsze jeżdżąc na motorze zakładaliśmy maseczki.


W dużych miastach chińskich co roku zimą, wszystkie dopuszczalne normy  skażenia powietrza są przekroczone wielokrotnie (pisałam o tym kiedy mieszkaliśmy w Xi'an TUTAJ), więc rząd zaleca nosić maseczki. W końcu to łatwiejsze niż ograniczanie zanieczyszczenia.

piątek, 10 kwietnia 2020

Przepis na phad khing (kurczak z imbirem), czyli jak w dobie wirusa Rajski odkrył w sobie talent kucharza.

Bywały czasy kiedy Rajski twierdził, że w kwestii kulinarnej najlepiej wychodzi mu gotowanie wody :-)
Ale tylko krowa nie zmienia poglądów ...
Nasza koczownicza emigracja zmieniła całkowicie nie tylko podejście do tego co jemy, ale również role w naszej kuchni. 

poniedziałek, 30 września 2019

Chiang Mai loop….. choć tak nie do końca.


Plan był taki, żeby zrobić duży loop: Chian Mai – Pai - Mae Hong Son – Mae Sariang – Chiang Mai.
600 km w pięć dni, wydawało się, że nie powinno być problemu.
Pierwszego dnia, w Chiang Mai  wstałem rano, pojechałem prosto do wypożyczalni i wziąłem Yamahę Aerox.  
Nawet nie zjadłem śniadania, pomyślałem, że jak zgłodnieję, to stanę po drodze i coś zjem, ale jechało mi się tak dobrze, że nawet od czasu do czasu kropiący deszcz mnie nie zatrzymał i śniadanie zjadłem dopiero w Pai. Nie zrobiłem też wielu zdjęć, bo przecież najciekawsza część podróży dopiero przede mną….

niedziela, 11 sierpnia 2019

Chiang Rai loop



Dzień Pierwszy. Chiang Rai to Mae Sai.
Pierwszy odcinek do Mae Chan to jazda zatłoczoną dwupasmówką prowadzącą do Złotego Trójkąta. Taki dobry czas na rozeznanie motoru. Potem jest skręt na drogę 107 i już robi się ciekawie. Ryż sobie rośnie, farmerzy w błocie po kostki, równa droga, łagodne zakręty. Tyle, że trzeba uważać, bo od tej drogi jest odbicie na Mae Salong, które łatwo przegapić. A od tego miejsca zaczynają się już zjazdy, podjazdy i naprawdę ostre zakręty.


niedziela, 6 stycznia 2019

Impreza pierogowa.

Wiecie, że Chińczycy uważają, że to oni wynaleźli pierogi. Potem sztuki lepienia nauczyli inne ludy wędrujące szlakiem jedwabnym i tak ta umiejętność rozniosła się po całym świecie.

Może to i prawda.
>> Biorąc pod uwagę, że Chiny istnieją od 5000 lat to jak tu się równać z historią Polski. Pewno te pierogi lepili dużo szybciej niż my ;)
>> Druga sprawa to rzeczywiście pierogi są jednym z ulubionych dań Chińczyków, mają nawet Dzień Pieroga (w zimowe przesilenie), jest to tradycyjna potrawa spożywana podczas Chińskiego Nowego Roku (szczególnie w północnej części kraju). W części Chin gdzie mieszkamy częściej jada się pierogi i makaron niż ryż.
>> Trzeba też przyznać, że przebijają nas w rozmaitości pierogowej.

piątek, 21 grudnia 2018

Domki do dupczenia.

Zrobiło się zimno więc coraz częściej wspominam upalną Tajlandie i tęsknie za latem przez cały rok;) Przeglądając zdjęcia znalazłam ostatnio niedokończony post, więc postanowiłam przenieś was tym razem w tajską leniwą rzeczywistość, gdzie obowiązuje zasada 'problemy nie istnieją gdy o nich nie myślisz' oraz swobody wszelakie również seksualne.
Kto chce dowiedzieć się jak to jest z 'domkami do dupczenia'? Zapraszam KLIK >>>


wtorek, 16 maja 2017

Plemiona górskie w Tajlandii

Odwiedzanie wiosek plemion górskich  (hill tribes) takich jak Karenowie, z najbardziej znanym plemieniem Padaung tzw. 'Long neck', czy Hmong, Akha, Lahu, Mien, Lisu, od dawna wzbudzało we mnie ambiwalentne odczucia i z tego powodu tak długo się tam nie wybieraliśmy.

Chęć turysty do zobaczenia 'dzikich plemion' napędza biznes, gdzie miejscowa ludność jest wykorzystywana i pokazywana jak eksponaty w muzeum. Turysta zapłaci każde pieniądze (wycieczki są jedno lub kilkudniowe), aby jeepem, na nogach, na grzbiecie słonia lub łodzią dotrzeć do górskich wiosek i zobaczyć jak tam ludzie żyją. Plemienne kobiety widząc turystów biegną zakładać tradycyjne stroje, otwierają kramy z pamiątkami, wszystko w celach zarobkowych oczywiście. O jakimś dyskretnym podglądaniu życia codziennego wioski, pobawieniu się z dziećmi, czy pstryknięciu zdjęcia z ukrycia raczej nie ma mowy.  Turysta został tu przywieziony po to, żeby pooglądał, zrobił zdjęcia i zapłacił. Wszystko jest wyreżyserowane i ustalone.

sobota, 6 maja 2017

Z wizytą u Lucyfera, czyli Black House w Chiang Rai

Chiang Rai znane jest z Białej Świątyni, która niewątpliwie jest perełką tego regionu.  Jednak będąc tutaj, dla kontrastu, warto zobaczyć też Czarną Świątynie, mniej znaną ale jakże zadziwiającą.
Pewno byśmy do niej nie trafili, gdybym nie Asia, to właśnie z jej bloga dowiedzieliśmy się o Czarnej Świątyni oraz o innych ciekawostkach wartych zobaczenia wokół Chiang Rai.
Nasza podróż przebiegała trochę śladami wyprawy Asi i Garyego, których przy okazji pozdrawiamy ;-)
Czarna Świątynia (Baan Dam) była jednym z większych zaskoczeń naszej wycieczki, aż takich wrażeń się nie spodziewaliśmy ;)

poniedziałek, 1 maja 2017

BIAŁA ŚWIĄTYNIA W CHIANG RAI po raz drugi.

Pierwszy raz zwiedzaliśmy Białą Świątynię w 2010 r. i już wtedy wiedziałam, że muszę tu kiedyś wrócić.
Naczytałam się jakiś czas temu jak to świątynia się rozwija i powiększa, przyszedł więc czas, żeby sprawdzić jak bardzo zmieniła się przez te 7 lat. Co prawda z naszego Roi et to prawie 900 km więc zaplanowaliśmy wielką samochodową wyprawę na północ - połączenie wspomnień z poznawaniem i odkrywaniem nowych miejsc.
Jedną z atrakcji, którą z przyjemnością zobaczyliśmy po raz kolejny była właśnie BIAŁA ŚWIĄTYNIA Wat Rong Khun w Chiang Rai - prawdziwe cacuszko, które naprawdę zachwyca. Warto przyjechać tutaj chociażby tylko dla tej atrakcji.
Biel jest nietypowa dla tajskich świątyń, przeważnie 'kapią' one złotem i czerwienią. Biała świątynia jest nie tylko biała, ale też srebrna i pokryta szkiełkami, które odbijają słońce, to wszystko powoduje, że całość błyszczy 'niebiańsko'. Daje to niesamowite wrażenie, wręcz bajkowe.

środa, 25 stycznia 2017

Najpiękniejsze wodospady w Tajlandii – Park Erawan w Kanchanaburi

Z wodospadami w Tajlandii bywa tak, że czasami są ‘zakręcone’ i woda nie leci. To wcale nie żart. Zdarzyło nam się już jechać oglądać jakiś wodospad … a tu sucho. Dlaczego? Bo jest pora sucha. Więc od listopada do marca warto się zastanowić nad wycieczką, tym bardziej, że wstęp do wszystkich Parków Narodowych w Tajlandii dla ‘faranga’ to koszt 200 – 400 THB, podczas gdy dla Taja 20 THB.
Można się więc, delikatnie mówiąc, zdenerwować kiedy główną atrakcję wycieczki ktoś ‘zakręcił’.
Do nie dawna udawało nam się jeszcze wchodzić do parków narodowych na nasz ‘work permit’ lub tajskie prawo jazdy, często dlatego, że Tajowie nie wiedzieli co robić gdy machałam im dokumentami, więc dla świętego spokoju dawali bilet dla tajskiego obywatela.
Niestety wzięli się na sposób, wywiesili karteczki i teraz płać człowieku boś ‘biały’. Ciekawe czy w Europie Azjaci płacą 10 razy więcej za wszystkie turystyczne atrakcje?
No ale miało być o pięknych wodospadach, a tu się ulało trochę marudzenia…

środa, 7 grudnia 2016

Umarł król - niech żyje król.

No i stało się, Tajlandia ma nowego króla.
Nie pomogą już modlitwy i ciche nadzieje, że może jednak ukochana księżniczka Sirindhorn zostanie królową. Mądra, spokojna, darzona szacunkiem, od wielu lat pełniła funkcje reprezentacyjne w zastępstwie rodziców.
Jednak zmarły król już w 1972 r. wyznaczył jedynego syna na następcę i nigdy zdania nie zmienił.
Nie pozostaje więc Tajom nic innego, jak powiesić portret nowego króla i przybrać ‘dobrą minę do złej gry', a to akurat im wychodzi najlepiej. Udawanie, że wszystko jest super, mają we krwi.
15 lat za kratkami, za okazywanie jakiegokolwiek niezadowolenia, też skutecznie zamyka usta. No cóż, NIE jest to kraj wolności słowa.

środa, 30 listopada 2016

Co cię może zaskoczyć w podróży po Tajlandii?

Lody w bułce, nożyczki kulinarne czy uliczne spaghetti  to tylko niektóre niespodzianki jakie mogą was spotkać w tym świecie.
Do zebrania takich ciekawostek zainspirowało mnie pytania na jakimś forum o Tajlandii. Ponieważ coraz więcej Polaków wybiera się na wakacje w tak egzotyczne i odmienne kraje, pojawiają się też pytania, co mnie może tam zaskoczyć, zadziwić.
Nie będę się tu rozwodzić nad takimi oczywistymi  różnicami jak odmienna kultura, religia czy jedzenie, ale pokaże Wam parę innych ciekawostek, które mnie zadziwiają do tej pory.

czwartek, 24 listopada 2016

Czarny Loy Krathong.

Loy Krathong to moje ulubione święto w Tajlandii, ale w tym roku trochę straciło na uroku.
Po pierwsze zabroniono puszczać lampiony (światełka do nieba). Rozumiem powody, są uzasadnione, ale niebo usłane tysiącami światełek w połączeniu z rozświetlonymi krathongami pływającymi po jeziorze wyglądały bajecznie.
Po drugie mamy żałobę, więc wszystko jest mniej kolorowe, mniej radosne i cichsze. Taki czas nastał i trzeba to uszanować.
W związku z żałobą, obserwujemy ciekawe zjawisko społeczne  związane  z tym co wolno, a co nie wolno robić. Wygląda na to, że Tajowie, szczególnie przełożeni i szefowie, mają dylemat i sami nie wiedzą jakie decyzje podjąć w związku z imprezami, wycieczkami czy festiwalami.

poniedziałek, 24 października 2016

Tajlandia, jaka jest?

Przybywa nas, Polaków w Tajlandii, częściowo za naszą przyczyną. Chwalimy się bowiem wszem i wobec jak nam tu fajnie, nic więc dziwnego, że inni też chcą spróbować tego raju.
Czy Rajscy prawdę mówią o tym raju, czy trochę ściemniają?

Przeczytajcie relacje Darka, dopiero miesiąc tutaj mieszka, a już twierdzi, że ciężko go będzie wygonić :-)

>>To już prawie miesiąc, mojego pobytu w kraju uśmiechu.
Jaka jest Tajlandia, ludzie, jedzenie i obyczaje?
Tajlandia, kraj jak każdy inny, ma zarówno swoje piękne miejsca jak i te ponure.
Pierwsze co widzisz przyjeżdżając tutaj to Bangkok, nie zwiedzałem go za dużo, jednak to co widziałem mógłbym opisać, posługując się cytatem z filmu  Ajlawju "Normalnie kurwa Łódź''  :-)

środa, 19 października 2016

Maya Bay, czyli co się dzieje z plażami osławionymi przez filmy.

Maya Bay - to bajecznie piękna zatoka z plażą na wyspie Koh Phi Phi Lee, gdzie piaseczek jest jak biały puch, a woda turkusowa. Wokół skały, egzotyczna roślinność, po prostu raj. Na tej właśnie plaży rozgrywa się akcja filmu "The beach", polski tytuł "Niebiańska plaża" z Leonardo DiCaprio.
Zatoka, plaża, wyspa rzeczywiście są cudowne i ze względu na popularność filmową często odwiedzane przez turystów. Wiedzielismy, że będzie tłocznie, ale że aż tak?!


sobota, 15 października 2016

Tajlandia w żałobie.

13-stego października o godzinie 15.52 zmarł król Tajlandii. Miał 88 lat, z czego 70 lat zasiadał na tronie, był najdłużej panującym królem na świecie. W Tajlandii ogłoszono rok żałoby, a przez 30 dni mieszkańcy mają się wstrzymać od zabaw, imprez itd. Koronacja kolejnego króla nastąpi zapewne po okresie żałoby. Następcą tronu jest syn zmarłego króla, książę Vajiralongon, który nie cieszy się zbyt dużą popularnością w kraju.
Te informacje obiegły świat i zapewne o nich już słyszeliście.
Wszyscy natomiast chcą wiedzieć co to może oznaczać dla Tajlandii, dla turystów czy np. dla nas.
Co zmieni się w Tajlandii trudno przewidzieć, możemy się tylko domyślać, że rząd generałów przez kolejny rok będzie utrzymywał spokój w kraju (po to między innymi był przewrót wojskowy). Od dwóch lat generałowie rządzą i nikt nie śmie demonstrować lub wyrażać niezadowolenie i tak pewno pozostanie.
W newsach z Tajlandii możecie zobaczyć zdjęcia mieszkańców Bangkoku, którzy ubrani na czarno pogrążyli się w smutku.
My obecnie jesteśmy w kurorcie nadmorskim Krabi, więc ‘na żywo’ oglądamy jak śmierć monarchy wpłynęła na codzienność w jednym z najbardziej turystycznych miejsc Tajlandii.

czwartek, 8 września 2016

Reality show z wężem w roli głównej ;-)

Czy w Tajlandii są węże?
A dlaczego miałoby ich nie być? Pogodę mamy tropikalną, lato jest przez cały rok, więc wokół pełno żabek i małych gryzoni, istny wężowy raj!
Do tej pory nasze spotkania z wężami ograniczały się do tego, że w czasie wycieczek rowerowych napotykaliśmy wężowe skórki rozjechane na ulicy, co potwierdzało, że węże są.
Prawdziwego węża, który biegał sobie 'po wolności', pierwszy raz zobaczyliśmy u sąsiada. Właściwie to już sobie NIE biegał, bo był złapany i tylko dlatego mieliśmy możliwość go oglądać. Mnie się nawet podobał, taki jasno zielony był, ale innym się nie podobał i został wyrzucony za płot.
Parę miesięcy później kosiarz, który przyszedł rozprawić się z naszym trawnikiem, rozprawił się przy okazji z małym wężem. Trochę nas to zaniepokoiło, że w NASZYM trawniku, na NASZYM placu mieszkał sobie wąż! No ale już go nie ma ... chyba, że miał rodzinę (!?)
To były tylko małe zapowiedzi wielkiej akcji wężowej, która rozegrała się tydzień temu.