niedziela, 19 kwietnia 2020

Kurczak Generała Tso, czyli ciąg dalszy corona- gotowania.

Tym razem Rajski wynalazł najprostszy przepis na kurczaka, danie w 20 min.

Składniki: 
Mięso:
  • 500 g udźców z kurczaka (bez kości) lub pierś z kurczaka
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej 
  • olej 
  • świeży imbiru 
  • 4 ząbki czosnku 
  •  papryczka chilli (ilość zależy od tego jak ostro lubicie jeść)
Sos - to tajemnica smaku tej potrawy!
  • 2 łyżki sosu sojowego 
  • 1 łyżka miodu 
  • 1 łyżka octu ryżowego 
  • 2 łyżki wody 
  • 1 łyżka koncentratu pomidorowego 

wtorek, 14 kwietnia 2020

Maseczki w Azji i Europie.


Kiedy 8 lat temu pierwszy raz przyleciałam do Bangkoku byłam zdziwiona i zaniepokojona dlaczego tyle ludzi na ulicy nosi maseczki, czyżby jakieś niebezpieczne dymy rozpylili nad miastem?


Azjatyckie podejście do maseczek.

Potem się zorientowałam, że to nie tylko w Tajlandii, ale również w innych krajach Azji maseczki są czymś normalnym i popularnym. Chronią np. przed ogromnym zanieczyszczeniem powietrza. W Tajlandii samochody nie mają katalizatorów, a motory z niebieskimi dymami to normalka, więc my, nawet w czasach przed wirusem, zawsze jeżdżąc na motorze zakładaliśmy maseczki.


W dużych miastach chińskich co roku zimą, wszystkie dopuszczalne normy  skażenia powietrza są przekroczone wielokrotnie (pisałam o tym kiedy mieszkaliśmy w Xi'an TUTAJ), więc rząd zaleca nosić maseczki. W końcu to łatwiejsze niż ograniczanie zanieczyszczenia.

piątek, 10 kwietnia 2020

Przepis na phad khing (kurczak z imbirem), czyli jak w dobie wirusa Rajski odkrył w sobie talent kucharza.

Bywały czasy kiedy Rajski twierdził, że w kwestii kulinarnej najlepiej wychodzi mu gotowanie wody :-)
Ale tylko krowa nie zmienia poglądów ...
Nasza koczownicza emigracja zmieniła całkowicie nie tylko podejście do tego co jemy, ale również role w naszej kuchni. 

środa, 2 października 2019

SINGAPUR W JEDEN DZIEŃ z noclegiem w MALEZJI.


Singapur - miasto państwo, jedno z najmniejszych, a jednocześnie najbogatszych krajów na świecie. Znane z drapaczy chmur i nieskazitelnej czystości. Osławione z historii jak to za żucie gumy czy rzucanie papierków na ulicy możesz dostać mantat. Ponieważ nie przyciąga turystów pieknem natury więc tworzone są tam sztuczne cuda typu ogrody przyszłości, laserowe kwiaty oraz gigantyczne parki rozrywki, oceanarium czy ZOO.  
W czasie naszych wędrówek po Azji trafiliśmy do miejscowości Johor Bahru, położonej daleko na południu Malezji, na styku z Singapurem. To tutaj znajduje się granica lądowa między Malezją a Singapurem, przez którą codziennie wędruje tysiące lokalsów, którzy mieszkają w Malezji, ale pracują w Mieście Lwa.

Postanowiliśmy pójść iść śladem i też zrobić sobie jednodniową wycieczkę, wszystko posżło gładko i sprawnie. Wyruszyliśmy wcześnie rano, wrócili około 22 i nasycili oczy atrakcjami Singapuru. 
Co wybraliśmy na nasz krótki wypad:

poniedziałek, 30 września 2019

Chiang Mai loop….. choć tak nie do końca.


Plan był taki, żeby zrobić duży loop: Chian Mai – Pai - Mae Hong Son – Mae Sariang – Chiang Mai.
600 km w pięć dni, wydawało się, że nie powinno być problemu.
Pierwszego dnia, w Chiang Mai  wstałem rano, pojechałem prosto do wypożyczalni i wziąłem Yamahę Aerox.  
Nawet nie zjadłem śniadania, pomyślałem, że jak zgłodnieję, to stanę po drodze i coś zjem, ale jechało mi się tak dobrze, że nawet od czasu do czasu kropiący deszcz mnie nie zatrzymał i śniadanie zjadłem dopiero w Pai. Nie zrobiłem też wielu zdjęć, bo przecież najciekawsza część podróży dopiero przede mną….

niedziela, 1 września 2019

CHIŃSKIE RELIGIE, a raczej ich brak.


Na mapie świata, jak widać poniżej, obok Chrześcijaństwa, Islamu, Buddyzmu czy Hinduizmu mamy religie określoną jako chińską. To ciekawe uproszczenie bo takiej religii tak naprawdę nie ma.
Wszyscy nasi chińscy znajomi, których pytałam jaka jest wasza religia odpowiadali żadna.
Najczęściej dodawali: Moi rodzice lub dziadkowie są buddystami lub chrześcijanami, ale my nie.
Młodzi ludzie w Chinach najczęściej nie wyznają żadnej religii, oczywiście nie wszyscy. Akurat w Xi’an, gdzie mieszkaliśmy, jest dość duża społeczność Muzułmanów.
Zapewne w dużym stopniu przyczynił się do tego komunizm.

niedziela, 11 sierpnia 2019

Chiang Rai loop



Dzień Pierwszy. Chiang Rai to Mae Sai.
Pierwszy odcinek do Mae Chan to jazda zatłoczoną dwupasmówką prowadzącą do Złotego Trójkąta. Taki dobry czas na rozeznanie motoru. Potem jest skręt na drogę 107 i już robi się ciekawie. Ryż sobie rośnie, farmerzy w błocie po kostki, równa droga, łagodne zakręty. Tyle, że trzeba uważać, bo od tej drogi jest odbicie na Mae Salong, które łatwo przegapić. A od tego miejsca zaczynają się już zjazdy, podjazdy i naprawdę ostre zakręty.


wtorek, 2 lipca 2019

Po co jeździ się do prowincji Yunnan w Chinach

Yunnan to prowincja w południowo – zachodnich Chinach, której stolicą jest Kunming. Przez wiele tysięcy lat była to biedniejsza, rolnicza część Chin, rozwijać się zaczęła szczególnie od czasów II wojny światowej, gdy schroniło się w niej wielu uchodźców z innych regionów Chin. 
Z czym wam się kojarzy Yunnan? Zgaduje, że z herbatą ;-) Więc jadąc tam trzeba:
1. Napić się herbaty Yunnan
Jeszcze z dzieciństwa pamiętam to czerwone pudełko, a wy? Nazwa Yunnan zawsze kojarzyła mi się z herbatą. ☕️☕️☕️
Więc jadąc tam nastawiłam się na oglądanie herbacianych wzgórz i degustacje herbaty podawanej w chińskiej porcelanie. 

poniedziałek, 10 czerwca 2019

Dlaczego nie polubiłam Honkongu?

Napisać tak otwarcie, że się nie lubi Hongkongu to prawie jak włożyć kij w mrowisko i pewno się odezwą głosy typu:
‘tyle osób marzy, żeby tam jechać, a tej się nie podoba! No ale każdy ma prawo do własnych opinii, odczuć i relacji, więc nie zawaham się ich napisać.

Odpowiadając na tytułowe pytanie - dlaczego nie polubiłam Hongkongu:
- bo nie przepadam za miejska dżunglą, wolę ciszę i piękno natury;
- bo nie lubię przepłacać tylko dlatego, że jestem w dużym mieście;
- bo nie lubię pokoi hotelowych wielkości schowka na szczotki, za które w sumie płacimy niemało bo 100 -150 zł;
- bo mieszkam w Azji od 10 lat więc uliczne markety mnie już nie zachwycają i nie przyjechałam tutaj na zakupy, zobaczyłam Ladies market, Apliu Flea market, Bird market, Fish Market, Flower Market i na słynny Temple Street market nocą już nie miałam ochoty, tym bardziej, że deszcz padał.
- bo mieliśmy kiepską deszczową pogodę chociaż był maj;
- bo przyjechałam w pewnej biznesowej sprawie, która nie wyszła, gdyby nie to pewno bym się do Hongkongu nie wybrała.
No więc Hongkong mnie nie polubił i nie przywitał słoneczną pogodą. Ale ja też go nie polubiłam, więc jesteśmy kwita.