Legenda
- Strona główna
- O NAS
- Dwa lata w Chinach
- Ranking indyjskich destynacji
- Podróż po Indiach - porady
- Podróż po Tajlandii - porady
- Podróż na Bali - porady
- Perełki Isaanu - Tajlandia
- Tajskie plaże
- "Nasza" Tajlandia
- W tajskiej szkole
- Opowieści indyjskie
- Wywiady z podróżnikami
- My w Bollywood
- Filipiny
- Nepal
- Kambodża
- Laos
- Malezja
- Wietnam
piątek, 10 kwietnia 2020
środa, 2 października 2019
SINGAPUR W JEDEN DZIEŃ z noclegiem w MALEZJI.
Singapur - miasto państwo, jedno z najmniejszych, a jednocześnie najbogatszych krajów na świecie. Znane z drapaczy chmur i nieskazitelnej czystości. Osławione z historii jak to za żucie gumy czy rzucanie papierków na ulicy możesz dostać mantat. Ponieważ nie przyciąga turystów pieknem natury więc tworzone są tam sztuczne cuda typu ogrody przyszłości, laserowe kwiaty oraz gigantyczne parki rozrywki, oceanarium czy ZOO.
W czasie naszych wędrówek po Azji trafiliśmy do miejscowości Johor Bahru, położonej daleko na południu Malezji, na styku z Singapurem. To tutaj znajduje się granica lądowa między Malezją a Singapurem, przez którą codziennie wędruje tysiące lokalsów, którzy mieszkają w Malezji, ale pracują w Mieście Lwa.
W czasie naszych wędrówek po Azji trafiliśmy do miejscowości Johor Bahru, położonej daleko na południu Malezji, na styku z Singapurem. To tutaj znajduje się granica lądowa między Malezją a Singapurem, przez którą codziennie wędruje tysiące lokalsów, którzy mieszkają w Malezji, ale pracują w Mieście Lwa.
Postanowiliśmy pójść iść śladem i też zrobić
sobie jednodniową wycieczkę, wszystko posżło gładko i sprawnie. Wyruszyliśmy
wcześnie rano, wrócili około 22 i nasycili oczy atrakcjami Singapuru.
Co
wybraliśmy na nasz krótki wypad:
poniedziałek, 30 września 2019
Chiang Mai loop….. choć tak nie do końca.
600 km w pięć dni, wydawało się, że nie powinno być problemu.
Pierwszego dnia, w Chiang Mai wstałem rano, pojechałem prosto do wypożyczalni
i wziąłem Yamahę Aerox.
Nawet nie zjadłem śniadania, pomyślałem, że jak zgłodnieję, to stanę po drodze i coś zjem, ale jechało mi się tak dobrze, że nawet od czasu do czasu kropiący deszcz mnie nie zatrzymał i śniadanie zjadłem dopiero w Pai. Nie zrobiłem też wielu zdjęć, bo przecież najciekawsza część podróży dopiero przede mną….
Nawet nie zjadłem śniadania, pomyślałem, że jak zgłodnieję, to stanę po drodze i coś zjem, ale jechało mi się tak dobrze, że nawet od czasu do czasu kropiący deszcz mnie nie zatrzymał i śniadanie zjadłem dopiero w Pai. Nie zrobiłem też wielu zdjęć, bo przecież najciekawsza część podróży dopiero przede mną….
niedziela, 1 września 2019
CHIŃSKIE RELIGIE, a raczej ich brak.
Na mapie świata, jak widać poniżej, obok Chrześcijaństwa,
Islamu, Buddyzmu czy Hinduizmu mamy religie określoną jako chińską. To ciekawe
uproszczenie bo takiej religii tak naprawdę nie ma.
Wszyscy nasi chińscy znajomi, których pytałam
jaka jest wasza religia odpowiadali żadna.
Najczęściej dodawali: Moi rodzice lub
dziadkowie są buddystami lub chrześcijanami, ale my nie.
Młodzi ludzie w Chinach najczęściej nie
wyznają żadnej religii, oczywiście nie wszyscy. Akurat w Xi’an, gdzie
mieszkaliśmy, jest dość duża społeczność Muzułmanów.
Zapewne w dużym stopniu przyczynił się do tego
komunizm.
niedziela, 11 sierpnia 2019
Chiang Rai loop
Dzień Pierwszy. Chiang Rai to Mae Sai.
Pierwszy odcinek do Mae Chan to jazda
zatłoczoną dwupasmówką prowadzącą do Złotego Trójkąta. Taki dobry czas na
rozeznanie motoru. Potem jest skręt na drogę 107 i już robi się ciekawie. Ryż
sobie rośnie, farmerzy w błocie po kostki, równa droga, łagodne zakręty. Tyle,
że trzeba uważać, bo od tej drogi jest odbicie na Mae Salong, które łatwo
przegapić. A od tego miejsca zaczynają się już zjazdy, podjazdy i naprawdę
ostre zakręty.
wtorek, 2 lipca 2019
Po co jeździ się do prowincji Yunnan w Chinach
Yunnan to prowincja w południowo – zachodnich Chinach, której stolicą jest Kunming. Przez wiele tysięcy lat była to biedniejsza, rolnicza część Chin, rozwijać się zaczęła szczególnie od czasów II wojny światowej, gdy schroniło się w niej wielu uchodźców z innych regionów Chin.
Z czym wam się kojarzy Yunnan? Zgaduje, że z herbatą ;-) Więc jadąc tam trzeba:
1. Napić się herbaty Yunnan
Jeszcze z dzieciństwa pamiętam to czerwone pudełko, a wy? Nazwa Yunnan zawsze kojarzyła mi się z herbatą. ☕️☕️☕️
Więc jadąc tam nastawiłam się na oglądanie herbacianych wzgórz i degustacje herbaty podawanej w chińskiej porcelanie.
Jeszcze z dzieciństwa pamiętam to czerwone pudełko, a wy? Nazwa Yunnan zawsze kojarzyła mi się z herbatą. ☕️☕️☕️
Więc jadąc tam nastawiłam się na oglądanie herbacianych wzgórz i degustacje herbaty podawanej w chińskiej porcelanie.
poniedziałek, 10 czerwca 2019
Dlaczego nie polubiłam Honkongu?
Napisać tak otwarcie, że się nie lubi Hongkongu to prawie jak włożyć kij w mrowisko i pewno się odezwą głosy typu:
‘tyle osób marzy, żeby tam jechać, a tej się nie podoba! No ale każdy ma prawo do własnych opinii, odczuć i relacji, więc nie zawaham się ich napisać.
Odpowiadając na tytułowe pytanie - dlaczego nie polubiłam Hongkongu:
- bo nie przepadam za miejska dżunglą, wolę ciszę i piękno natury;
- bo nie lubię przepłacać tylko dlatego, że jestem w dużym mieście;
- bo nie lubię pokoi hotelowych wielkości schowka na szczotki, za które w sumie płacimy niemało bo 100 -150 zł;
- bo mieszkam w Azji od 10 lat więc uliczne markety mnie już nie zachwycają i nie przyjechałam tutaj na zakupy, zobaczyłam Ladies market, Apliu Flea market, Bird market, Fish Market, Flower Market i na słynny Temple Street market nocą już nie miałam ochoty, tym bardziej, że deszcz padał.
- bo mieliśmy kiepską deszczową pogodę chociaż był maj;
- bo przyjechałam w pewnej biznesowej sprawie, która nie wyszła, gdyby nie to pewno bym się do Hongkongu nie wybrała.
No więc Hongkong mnie nie polubił i nie przywitał słoneczną pogodą. Ale ja też go nie polubiłam, więc jesteśmy kwita.
wtorek, 4 czerwca 2019
WODOSPAD HUKOU, czyli to co Rajskie tygryski lubią najbardziej.
Nieokiełznana dzikość i piękno przyrody. To największy wodospad na Żółtej Rzece, drugi co do wielkości w Chinach (po wodospadzie Huangguoshu), oraz największy na świecie żółty wodospad.
Brzmi to dziwnie, ale ta rzeka jest naprawdę żółta, sprawdziłam ;)
To tylko 5-6 godzin autobusem od naszego Xi’an, więc wodospad znalazł się na mojej liście miejsc do zobaczenia bardzo szybko. Czekaliśmy tylko na odpowiedni czas (czyt. odpowiednią ilość wody w rzece), żeby się tam wybrać. Jak wyczytałam najlepszy okres to maj, czerwiec, wrzesień i październik. My pojechaliśmy pod koniec maja, a i tak okazało się, że nie mieliśmy najwyższych stanów wód. Co ciekawe, najwięcej deszczy jest w lipcu i sierpniu, więc wtedy wodospad wygląda najburzliwiej, ale ... jest zbyt niebezpieczny i nie dopuszcza się turystów pod sam wodospad.
wtorek, 16 kwietnia 2019
Chińskie cmentarze i pogrzeby
Najciekawsze tradycje i zwyczaje danego kraju można podpatrzeć na weselach i pogrzebach. Więc jak tylko mamy okazje to podglądamy.
O chińskim weselu już wam pisałam, dzisiaj będzie o pogrzebie i cmentarzach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


