Jakiś czas temu kiedy rano, wybierając się do szkoły, zasiadaliśmy na nasze dwukołowe “rumaki”, dziadeczek (czyli właściciel naszego apartamentowca) zaczął do mnie wymachiwać. Nie dość, że wymachiwał to jeszcze niósł jakiś czerwony owoc, który szybko rozpoznałam jako znany mi już dragon fruit nazywany smoczym owocem. To chyba najpiękniejszy owoc jaki widziałam.
Legenda
- Strona główna
- O NAS
- Dwa lata w Chinach
- Ranking indyjskich destynacji
- Podróż po Indiach - porady
- Podróż po Tajlandii - porady
- Podróż na Bali - porady
- Perełki Isaanu - Tajlandia
- Tajskie plaże
- "Nasza" Tajlandia
- W tajskiej szkole
- Opowieści indyjskie
- Wywiady z podróżnikami
- My w Bollywood
- Filipiny
- Nepal
- Kambodża
- Laos
- Malezja
- Wietnam
sobota, 5 października 2013
środa, 4 września 2013
O jedzeniu zwierząt w Azji.
| Bangkok - z kotkiem na zakupy. |
Gdzieś tam w ukryciu, w komentarzach do posta o nauczycielach w Tajlandii, toczy się dyskusja o traktowaniu zwierząt w Azji i nie tylko. Rozmowa na tyle ciekawa, że postanowiliśmy ją wyciągnąć na światło dzienne. Filmik, który tutaj znajdziecie jest tak okrutny, że ja nie dałam rady zobaczyć do końca. Rzeczywiście w Tajlandii istnieje proceder łapania i wywożenia psów do Wietnamu, gdzie się psy zjada. Ale na usprawiedliwienie Tajlandii dodam, że naszych Tajskich znajomych tak samo to szokuje jak nas.
http://www.elephantnewsonline.com/#
Miłośnikom psów radzę nie oglądać ...
Emilia H 7 lipca 2013 22:47 napisała:
Witam,
Przypadkiem wygooglowalam Wasz blog szukając informacji o azjatyckich
więzieniach. No i czytam teraz z zaciekawieniem, ale też jako gorliwa
obrończyni zwierząt (która nota bene przyrzekła sobie stopy w Azji nie
postawić) nie mogę uwierzyć, ze ktoś z cywilizowanego kraju (ekhem :p)
może mieszkać w tak okrutnych miejscach dla zwierząt a nierzadko i dla
ludzi :/ Przecież na pewno widzicie psy i koty w klatkach czekające na
obdarcie żywcem ze skóry i pożarcie ich w restauracjach, zwłaszcza w
Tajlandii. Osły też ciągną wozy aż padną, nie wiem jak można wśród tego żyć i nie oszaleć.
niedziela, 1 września 2013
środa, 28 sierpnia 2013
Pattaya na NIE!

Ci którzy wiedzą co oznacza PATTAYA, proszę się z nas nie śmiać, ci którzy nie wiedzą niech posłuchają...
Tak, tak wybraliśmy się do Pattai ... chociaż kiedyś obiecaliśmy sobie, że nigdy więcej nasza noga nie stanie na przeludnionych, osławionych przez „seksturystykę” plażach Tajlandii. Kiedyś byliśmy na Ko Phi Phi i to nam miało wystarczyć jako przestroga.
Dlaczego więc w pewien lipcowy długi weekend przemierzyliśmy setki kilometrów nocnym autobusem jadąc do Pattai. Ano dlatego, że tam mieszkają nasi znajomi, którzy nas doś długo i gorąco zapraszali. Obiecali znaleźć nam noclegi, być naszymi przewodnikami, więc dlaczego nie!
wtorek, 9 lipca 2013
Dzień Nauczyciela w tajskiej szkole.
W Polsce
wakacje w pełni, a ja znowu o szkole .... no ale my żyjemy ... w innej
„czasoprzestrzeni” i to dlatego.
Będzie już niebawem też o wakacjach, tajskich wyspach i plażach, ale
dzisiaj o świętowaniu Dnia Nauczyciela.
Przeżyłam już
dziesiątki Dni Nauczycieli (lub jak kto woli Dni Edukacji Narodowej), najpierw
jako uczeń, potem jako nauczyciel, ale ten w Tajlandii był wyjątkowy.
Może dlatego,
że to był „Way Kru”, co można przetłumaczyć jako „Pokłon dla nauczyciela”.
piątek, 28 czerwca 2013
Rok szkolny 2556/57
W Polsce
właśnie zaczynają się wakacje, a my w Tajlandii, całkiem niedawno, w maju,
zaczęliśmy nowy rok szkolny 2556/57. O tym dlaczego żyjemy „w przyszłości”
pisaliśmy TUTAJ.
Wakacje
będziemy mieć w kwietniu i maju, a ferie zimowe w październiku;-)
No ale przecież żyjemy teraz w innej „czasoprzestrzeni”, więc wszystko jest możliwe...
No ale przecież żyjemy teraz w innej „czasoprzestrzeni”, więc wszystko jest możliwe...
1. Nawet to, że
w szkole nie ma dzwonków, to nauczyciel decyduje o tym kiedy zaczyna i kończy
się lekcja. Zgodnie z planem jedna lekcja kończy się np. o 10.10, a następna
zaczyna .... o 10.10 i to często w innym budynku. Czyli właściwie nikt nie
zaczyna i nie kończy o czasie, ale wszystko jakoś się kręci.
środa, 19 czerwca 2013
Czym różni się nauczyciel od nauczycielki w Tajlandii?
Tym, że nauczyciel nosi spodnie. To czasami jest jedyna widoczna różnica między nauczycielem i nauczycielką w Tajlandii. Teraz rozumie dlaczego w pierwszym dniu szkoły zwrócono mi uwagę, żebym nie przychodziła w spodniach. A takie sobie ładne, eleganckie spodnie kupiłam, specjalnie do szkoły. No ale zasad trzeba się trzymać. Mają być tylko spódnice lub sukienki, w stonowanych kolorach, nie jaskrawe. Muszą być bluzki lub sukienki z rękawami, t-shirty niedopuszczalne.
Jakże byłam zdziwiona kiedy po paru dniach zobaczyłam w czasie apelu nauczycielkę w spodniach. To mnie nie wolno, a ona może co dziennie chodzić w spodniach?! Za jakiś czas, po przeprowadzeniu wywiadu, dowiedziałam się, że to nauczyciel i MUSI chodzić w spodniach. Właściwie to "ladyboy", ale w systemie szkolnym uchodzi za nauczyciela, a nie nauczycielkę. Jak to człowiek może się pomylić... Dobrze, że są takie rygorystyczne zasady dotyczące ubierania...
Jakże byłam zdziwiona kiedy po paru dniach zobaczyłam w czasie apelu nauczycielkę w spodniach. To mnie nie wolno, a ona może co dziennie chodzić w spodniach?! Za jakiś czas, po przeprowadzeniu wywiadu, dowiedziałam się, że to nauczyciel i MUSI chodzić w spodniach. Właściwie to "ladyboy", ale w systemie szkolnym uchodzi za nauczyciela, a nie nauczycielkę. Jak to człowiek może się pomylić... Dobrze, że są takie rygorystyczne zasady dotyczące ubierania...
czwartek, 13 czerwca 2013
Miss Recycle czyli jak się bawimy w tajskiej szkole.
W tajskiej
szkole prawie wszystko jest inne niż w dobrze mi znanej polskiej szkole.
Są oczywiście uczniowie i nauczyciele, klasy i
tablice, krzesła i stoły, ale poza tym wszystko jest inne.
Nie ma np. tygodnia, żeby jakieś lekcje nie przepadły, co jest oczywiste, powszechne i nikomu
nawet do głowy nie przyjdzie żeby się zastanawiać czy to konieczne i celowe.
Albo są święta
państwowe lub religijne, albo jakieś spotkania z dyrekcją, albo imprezy
szkolne.
Szczerze
mówiąc my również nie narzekamy, bo i po co?
Żadnych
ścisłych programów nie mamy do zrealizowania, a nasza płaca i tak jest stała
czy uczymy czy nie.
Jedną z
ciekawszych imprez jaką mieliśmy ostatnio był „Dzień środowiska”. Już tydzień wcześniej zostałam poproszona o
pomoc, udałam się na spotkanie gdzie miałam się dowiedzieć jakie są moje
zadania. Okazało się, że cała impreza będzie w języku tajskim, a moja rola to
bycie jednym z jurorów w konkurencji na
„MISS RECYCLE”. Z racji pełnionej funkcji należał mi się jeszcze darmowy
obiad;-)
czwartek, 6 czerwca 2013
Spływamy ... czyli pora deszczowa w Tajlandii.
Przywykliśmy już do tego, że na przełomie maja i czerwca zaczyna się pora deszczowa. Dzięki temu jest trochę chłodniej, ale za to czasami potrzebujemy łodzi, żeby wrócić ze szkoły do domu.
Podobnie jak w Mumbaju ulice zamieniają się czasami w rzeki, ruch uliczny zamiera i wszyscy czekają aż ściana deszczu ustanie. Potem przydałyby się pontony... a jak ich nie ma pod ręką, najlepiej zdjąć buty ... i w drogę.
Podobnie jak w Mumbaju ulice zamieniają się czasami w rzeki, ruch uliczny zamiera i wszyscy czekają aż ściana deszczu ustanie. Potem przydałyby się pontony... a jak ich nie ma pod ręką, najlepiej zdjąć buty ... i w drogę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



