wtorek, 2 lipca 2019

Po co jeździ się do prowincji Yunnan w Chinach

Yunnan to prowincja w południowo – zachodnich Chinach, której stolicą jest Kunming. Przez wiele tysięcy lat była to biedniejsza, rolnicza część Chin, rozwijać się zaczęła szczególnie od czasów II wojny światowej, gdy schroniło się w niej wielu uchodźców z innych regionów Chin. 
Z czym wam się kojarzy Yunnan? Zgaduje, że z herbatą ;-) Więc jadąc tam trzeba:
1. Napić się herbaty Yunnan
Jeszcze z dzieciństwa pamiętam to czerwone pudełko, a wy? Nazwa Yunnan zawsze kojarzyła mi się z herbatą. ☕️☕️☕️
Więc jadąc tam nastawiłam się na oglądanie herbacianych wzgórz i degustacje herbaty podawanej w chińskiej porcelanie. 

poniedziałek, 10 czerwca 2019

Dlaczego nie polubiłam Honkongu?

Napisać tak otwarcie, że się nie lubi Hongkongu to prawie jak włożyć kij w mrowisko i pewno się odezwą głosy typu:
‘tyle osób marzy, żeby tam jechać, a tej się nie podoba! No ale każdy ma prawo do własnych opinii, odczuć i relacji, więc nie zawaham się ich napisać.

Odpowiadając na tytułowe pytanie - dlaczego nie polubiłam Hongkonu:
- bo nie przepadam za miejska dżunglą, wolę ciszę i piękno natury;
- bo nie lubię przepłacać tylko dlatego, że jestem w dużym mieście;
- bo nie lubię pokoi hotelowych wielkości schowka na szczotki, za które w sumie płacimy niemało bo 100 -150 zł;
- bo mieszkam w Azji od 10 lat więc uliczne markety mnie już nie zachwycają i nie przyjechałam tutaj na zakupy, zobaczyłam Ladies market, Apliu Flea market, Bird market, Fish Market, Flower Market i na słynny Temple Street market nocą już nie miałam ochoty, tym bardziej, że deszcz padał.
- bo mieliśmy kiepską deszczową pogodę chociaż był maj;
- bo przyjechałam w pewnej biznesowej sprawie, która nie wyszła, gdyby nie to pewno bym się do Hongkongu nie wybrała.
No więc Hongkonk mnie nie polubił i nie przywitał słoneczną pogodą. Ale ja też go nie polubiłam, więc jesteśmy kwita.

wtorek, 4 czerwca 2019

WODOSPAD HUKOU, czyli to co Rajskie tygryski lubią najbardziej.

Nieokiełznana dzikość i piękno przyrody. To największy wodospad na Żółtej Rzece, drugi co do wielkości  w Chinach (po wodospadzie Huangguoshu), oraz największy na świecie żółty wodospad.
Brzmi to dziwnie, ale ta rzeka jest naprawdę żółta, sprawdziłam ;)
To tylko 5-6 godzin autobusem od naszego Xi’an, więc wodospad znalazł się na mojej liście miejsc  do zobaczenia bardzo szybko. Czekaliśmy tylko na odpowiedni czas (czyt. odpowiednią ilość wody w rzece), żeby się tam wybrać. Jak wyczytałam najlepszy okres to maj, czerwiec, wrzesień i październik. My pojechaliśmy pod koniec maja, a i tak okazało się, że nie mieliśmy najwyższych stanów wód. Co ciekawe, najwięcej deszczy jest w lipcu i sierpniu, więc wtedy wodospad wygląda najburzliwiej, ale ... jest zbyt niebezpieczny i nie dopuszcza się turystów pod sam wodospad.

wtorek, 16 kwietnia 2019

Chińskie cmentarze i pogrzeby

Najciekawsze tradycje i zwyczaje danego kraju można podpatrzeć na weselach i pogrzebach. Więc jak tylko mamy okazje to podglądamy.
O chińskim weselu już wam pisałam, dzisiaj będzie o pogrzebie i cmentarzach.




niedziela, 20 stycznia 2019

WOREK ŚWIEŻEGO POWIETRZA ZA 1 YUANA, czyli jak zarobić na czystym powietrzu?

Wcale nie trzeba budować resortów czy hoteli w górach i pobierać klimatyczne, jest inna metoda. Chińczycy ją już wdrożyli, a Polacy, jak widać, też idą w podobnym kierunku.

1. Pierwszy krok to tak zanieczyścić powietrze, żeby przekroczyć wszelkie normy w sposób niewyobrażalny i alarmujący. To Polakom nieźle idzie, ale jeszcze im daleko do Chińczyków.

2. Drugi krok to zamykać szkoły i przedszkola z powodu zanieczyszczonego powietrza. Informować i wystraszyć mieszkańców miast tak bardzo, że zaczną chodzić w maseczkach z filtrami.
W Chinach to już norma, tak się dzieje każdej zimy, w Polsce jeszcze tego etapu nie osiągnęliśmy.

3. Potem wystarczy pakować świeże powietrze w worki i sprzedawać. Brzmi jak żart, ale w Xi an, gdzie mieszkamy, w supermarketach można kupić czyste powietrze. Idzie jak świeże bułeczki.

niedziela, 6 stycznia 2019

Impreza pierogowa.

Wiecie, że Chińczycy uważają, że to oni wynaleźli pierogi. Potem sztuki lepienia nauczyli inne ludy wedrujące szlakiem jedwabnym i tak ta umiejętność rozniosła się po całym świecie.

Może to i prawda.
>> Biorąc pod uwagę, że Chiny istnieją od 5000 lat to jak tu się równać z historią Polski. Pewno te pierogo lepili dużo szybciej niż my;)
>> Druga sprawa to rzeczywiście pierogi są jednym z ulubionych dań Chińczyków, mają nawet Dzień Pieroga (w zimowe przesilenie), jest to tradycyjna potrawa spożywana podczas Chińskiego Nowego Roku (szczególnie w północnej części kraju). W części Chin gdzie mieszkamy częściej jada się pierogi i makaron niż ryż.
>> Trzeba też przyznać, że przebijają nas w rozmaitości pierogowej.

środa, 2 stycznia 2019

Czy wiecie jaki rok rozpoczęliśmy?

Pytanie wydaje się tak proste, że aż głupie.
Tymczasem okazuje się, że wszystko jest względne i zależy od tego w jakim kraju jesteśmy. Nie wszędzie rozpoczęliśmy rok 2019, co więcej w niektórych krajach jeszcze wcale nie było Nowego Roku.
Rodzimy się i wychowujemy w jakimś świecie, w jakiejś rzeczywistości i wydaje nam się, że tak jest wszędzie. Z czasem dowiadujemy się, że są ludzie którzy mówią innym językiem, inaczej wyglądają, wierzą w innego Boga, mają inną godzinę, ale jakoś nadal myślimy, że co jak co, ale rok to mamy wszędzie taki sam.

sobota, 22 grudnia 2018

CHIŃSKI X-mas

To nasze 9-te święta spędzane w Azji. Najpierw były Indie, potem Tajlandia, a w tym roku pierwszy raz świętujemy po chińsku. Za każdym razem zadziwia mnie jak bardzo choinka i Mikołaj stały się popularne w krajach, które nie są chrześcijańskie.
Jak wejdziesz do supermarketu w Chinach to możesz się poczuć jak w Europie, wszędzie choinki, świąteczne dekoracje, a z głośników leci 'Jingle bells'. W naszym Xi an nawet śnieg już pruszył, a temeperatury bywają ujemne, więc prawie jak w Polsce ... 'prawie' jednak robi różnice.

Na naszej szkolnej imprezie królowała choinka, prezenty i christmasowe piosenki. Jestem pewna, że żadne dziecko nie wie nic o Jezusie, a tym bardziej, że ta choinka ma coś wspólnego z Bożym Narodzeniem. No ale się pięknie bawimy i o to chodzi.
Przypuszczam, że nawet dorośli nie są zainteresowani prawdziwymi tradycjami tego święta. Traktują go na równi z Haloween, czyli jakaś impreza która przyszła z zachodu, więc się przebieramy, rozdajemy prezenty i jest wesoło.

piątek, 21 grudnia 2018

Domki do dupczenia.

Zrobiło się zimno więc coraz częściej wspominam upalną Tajlandie i tęsknie za latem przez cały rok;) Przeglądając zdjęcia znalazłam ostatnio niedokończony post, więc postanowiłam przenieś was tym razem w tajską leniwą rzeczywistość, gdzie obowiązuje zasada 'problemy nie istnieją gdy o nich nie myślisz' oraz swobody wszelakie również seksualne.
Kto chce dowiedzieć się jak to jest z 'domkami do dupczenia'? Zapraszam KLIK >>>