poniedziałek, 4 czerwca 2018

CHIŃSKI MATRIX


Jeżeli ktoś uważa, że jego kraj za bardzo próbuje ingerować w jego prywatność i wiedzieć gdzie jest oraz co robi niech przyjedzie do Chin i porówna to z tutejszym matrixem.
W Chinach jak nie jesteś w systemie właściwie nie istniejesz. Co więcej Chińczycy są z tego bardzo zadowoleni i twierdzą, że ich rząd ułatwia im życie. Nikomu nie przyjdzie do głowy używanie wejść incognito lub unikanie czatów i komunikatorów.

Jak wchodziliśmy w chiński matrix?

sobota, 5 maja 2018

Polityka jednego dziecka w Chinach


Pod koniec 2015 r. na plenum Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin podjęto oficjalną decyzję o odejściu od polityki jednego dziecka. Od 2016 r. prawo weszło w życie i wszystkie pary mogą mieć dwójkę dzieci.
Zanim opowiem wam jak zmieniają się Chiny po tej decyzji, najpierw napisze o tym jak to było.

Przeludnione Chiny
Aby ograniczyć nadmierny przyrost naturalny, prawie 40 lat temu wprowadzono zakaz posiadania więcej niż jednego dziecka. Wszyscy nasi znajomi Chińczycy poznani w Tajlandii lub teraz w Chinach są jedynakami. Jeżeli zdarza się, że ktoś ma brata lub siostrę to są to albo bogate rodziny, które zapłaciły grzywnę za posiadanie drugiego dziecka albo wpływowy ojciec miał drugą żonę, czyli są to rodzeństwa z jednego ojca.

czwartek, 26 kwietnia 2018

NASZE XI'AN


Mieszkamy tu dopiero ponad miesiąc i już możemy powiedzieć, że Xi'an jest pięknym miastem, a im dłużej go oglądamy tym bardziej nam się podoba😉
Nie widzieliśmy jeszcze najważniejszego miejsca, do którego specjalnie przyjeżdżają tłumy turystów, czyli Terakotowej Armii, a już takie zachwyty.
Miasto ze swoją 3 tysięczną kulturą i zabytkami wygląda ciekawie w dzień, a wieczorem (kiedy wszystko zaczyna świecić) wręcz zachwycająco.
Zawsze zazdrościłam początkującym podróżnikom, którzy przeżywają swoje achy i ochy, bo z czasem jak długo mieszkasz w danym kraju, przestajesz podziwiać świątynie, zabytki i wszystkie odmienności nowego miejsca. Tym razem przeżywam wszystkie te zachwyty i to jest super!

czwartek, 12 kwietnia 2018

Odwiedziny u chińskiej rodziny.


Znajoma Chinka, z którą uczyliśmy w szkole w Tajlandii, ma przyjaciółkę w Xi an, gdzie obecnie mieszkamy. Nancy strasznie się ucieszyła, że może poznać dwóch ‘białasów’ i potrenować swój angielski, a mówi niestety kiepsko, więc jest co trenować. W ten oto sposób poznaliśmy znajomą znajomej i jej siostrę.
Pierwsze spotkanie głównie polegało na dziubaniu w tranlatorze i rozmowie na migi, ale było bardzo miło. Dziewczynom najwidoczniej się spodobało i postanowiły trenować angielski dalej bo za jakiś czas dostaliśmy kolejne zaproszenie, tym razem do domu rodziców ponieważ mama robi pierogi.

czwartek, 25 stycznia 2018

Mój mały uczeń - SHIRYU

Lekcje z Shiryu trudno nazwać nauką, w przypadku trzylatka to zabawa i czas kiedy maluch obcuje z angielskim. Dla mnie, przy okazji, to cudowne obserwacje jak ten mały człowieczek chłonie co się do niego mówi i próbuje powtarzać. Z lekcji na lekcje jest bardziej rozgadany, potrafi mnie niesamowicie zaskoczyć np. hasłem 'lets draw monster'. Nie ma co gadać, lubię te nasze spotkania, dają mi mnóstwo radości i satysfakcji.

sobota, 13 stycznia 2018

Nasiona LOTOSU zamiast chipsów ;-)

Gdy będziecie w Tajlandii i zobaczycie na targu takie ciekawe kwiaty, a właściwie owoce tych kwiatów, warto się nimi zainteresować.
Jest to owoc kwiatu lotosu, którego nasiona są jadalne.
Lotos to roślina nie tylko praktyczna i jadalna, ale znana głównie jako symbol w Buddyzmie, więcej na ten temat pisałam TUTAJ.
Tym razem będą praktyczne porady jak zjeść nasiona lotosu.


wtorek, 9 stycznia 2018

Sylwestrowe połączenie duchowe

Czy wiecie do czego mogą służyć te sznureczki rozwieszone w świątyni buddyjskiej co roku w Sylwestra? 
Też się nad tym zastanawialiśmy ... i aż trudno nam było uwierzyć, że w ten sposób Tajowie łączą swoje umysły w medytacji. 
Zamiast hucznych zabaw, krzyków, śpiewów i strzelania petardami niektórzy wybierają ciszę, spokój i monotonne powtarzanie buddyjskich mantr. 

sobota, 16 grudnia 2017

DZIEŃ SPORTU BEZ SPORTU

W Tajskiej szkole wiele rzeczy dzieje się na pokaz.
Nasze europejskie racjonalne umysły często nie potrafią pojąć:
- po co robić robić dni sportu, w których rozgrywki sportowe są nieważne?
- po co jechać na szkolną wycieczkę do Ayutthayi i nie zabrać uczniów do miejsc historycznych tylko na market?
- po co robić imprezę o recyklingu, która polega na wybieraniu Miss Recyklingu, ubraną w strój zrobiony z foliowych torebek, skoro uczniowie nie mają pojęcia co to jest recykling?
itd, itd, moglibyśmy wymieniać i wymieniać ...
We wszystkim co się robi najważniejsza jest zabawa i udawanie, że działamy.
5 lat pracy w tajskiej szkole nauczyło nas, że nawet nauka nie jest najważniejsza, liczy się dobrze wypełniony dziennik i to że wszyscy uczniowie zaliczyli ... i wszyscy się cieszą.

sobota, 25 listopada 2017

Roczna żałoba w Tajlandii zakończona.

Kiedy rok temu, w październiku po śmierci króla ogłoszono, że żałoba będzie trwać rok, nie mogłam w to uwierzyć. Przez cały rok mamy chodzić do szkoły ubrani na czarno?
Wydawało mi się wtedy, że może po miesiącu lub dwóch odpuszczą trochę i jakieś brązy lub granaty będą dopuszczalne, ale okazało się że nie. We wszystkich państwowych instytucjach typu szkoły, banki, urzędy, większe sklepy obowiązywała czerń, ewentualnie  z dodatkami białego. Trzeba było więc wzbogacić garderobę w czarne ubrania, nawet rodzina z Polski coś podesłała ;-)
Nie ukrywam, że z ulgą wróciłam po roku do kolorów, nie lubię chodzić ubrana na czarno, a jeszcze cały rok!