O NAS

Jesteśmy małżeństwem w wieku 50- (jeżeli tak można określić swój wiek ;). Przed wyjazdem z Polski mieszkaliśmy na Śląsku. Mamy dorosłego syna Piotra, który mieszka w Polsce. Od lutego 2010 roku mieszkamy w Azji, gdzie oprócz zwiedzania i poznawania świata zajmowaliśmy się np.
- Pracą w sierocińcu w Kathmandu.
- Przez 3 lata mieszkaliśmy w Mumbaju i pracowaliśmy w Bollywood.
- Przez 5 lat (2013 - 2018) mieszkaliśmy w Tajlandii gdzie pracowaliśmy jako nauczyciele.
- W marcu 2018 przeprowadziliśmy się do Chin, obecnie uczymy angielskiego małych Chińczyków.

Takie szalone decyzje poszukiwania swojego miejsca na ziemi, to raczej pomysły młodych ludzi, którzy są na początku swojej drogi życiowej. Z nami było odwrotnie, najpierw wychowaliśmy naszego syna  w Polsce, osiągnęliśmy swoje sukcesy zawodowe, czegoś tam się dorobiliśmy. Jednocześnie wpadliśmy w  rutynę codzienności, typowy schemat, praca-dom, praca-dom. A potem zapadła decyzja o zmianie, właściwie to trochę życie za nas zadecydowało ;-)

Jesteśmy już wiele lat na emigracji, to taka dziwna emigracja, nazwałam ją koczowniczą ;-)
Moje przemyślenia dotyczące 5 rocznicy wyjazdy z Polski przeczytacie TUTAJ. 

32 komentarze:

  1. Wspaniały blog,

    Bardzo pomocy w planowaniu podróży, którą zaczynamy wspólnie z mężem 12-11-2015.

    Z podrwieniami,
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Justyna! Dzięki za miłe słowa ;-) Gdzie sie wybieracie w podróż? Może północną Tajlandię też odwiedzicie?
      Pozdrawiam
      Ewa

      Usuń
    2. Witaj Ewa,

      Nie mamy jeszcze sprecyzowanych planów :)
      Myśleliśmy aby na pierwsze dni wybrać się właśnie na północ, Chang Mai.
      Trochę dobija nas prognozowana pogoda :(
      Jeżeli to możliwe proszę o odpowiedź na justyna_sajdak@op.pl

      Z pozdrowieniami z zimnej, środkowej Polski :)
      Justyna

      Usuń
  2. Niesamowity blog :) Dziękuję za tak ciekawe wpisy.
    Często mówię sobie że nie uda mi się z marzeniami które dotyczą zobaczenia Azji na własne oczy dzięki Państwu dostałam dużej motywacji do realizacji marzeń i życia.
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! W marzenia trzeba wierzyć i je próbować realizować;-) Najłatwiej zacząć od bycia nauczycielem w Tajlandii, nadal jest duże zapotrzebowanie ;-) Trzeba mieć licencjat z jakiegoś przedmiotu i dobrą znajomość ang. i można próbować ;-)
      Pozdrawiam
      Ewa

      Usuń
  3. Witam,
    Wraz z narzeczonym lecimy do Indii 10.02-25.02.
    to jest moja wymarzona podróż- długo odkładałam dlatego w miarę możliwości staram się "dobrze zaplanować". Proszę o opinie czy taki plan ma sens:
    10.02- jesteśmy w Bombaju
    11.02.wylot do Waranasi - końcówka dnia zakwaterowanie w hotelu i "spacer do mieście "
    Czy wystarczy 1 dzień w Waranasi , 12.02 poranne przepłyniecie łódką nocny przejazd lub lot do Delhi
    13/14.02 Delhi
    15.02 od poniedziałku planujemy Agra, Jaipur,Udaipur z początku miałam w planach jeszcze Jodphur ale raczej nie damy rady ;( może Puszkar - tylko czy warto. Czy wystarczą te 5/6 dni na ten rejon?
    20.02 wylot z Udaipur na Goa
    21.02 niedziela - 25.02 GOA
    25.02/26.02 wylot do Polski z Bombaju

    Proszę o opinie czy to ma sens - w waszych opiniach jest że nie polecacie Delhi jednak 1/2 dni chyba może być.Dodam,że to nie pierwsza nasza wyprawa do Azji, byliśmy w Tajlandii oraz Chinach..
    Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plan macie dość intensywny i napięty, ale w sumie dobry. Dużo podróżowania między jednym a drugim miejscem. Jeżeli w wyprzedzeniem zabookujecie przejazdy to ok. Z samolotami nie ma problemów, ale jeżeli ma to być przejazd pociągiem to może być różnie z biletami, czasami w ostatniej chwili nie ma już miejsc. Więc dobrze jest kupić wcześniej, w postach o podróżowaniu pociągiem podawaliśmy linki, można też będąc w Mumbaju wybrać się na dworzec główny w Churchgate i zakupić wszystkie bilety na całą podróż w biurze dla turystów. Na Waranasi wystarczy jeden dzień - od świtu do zmierzchu.
      W Rajastanie lepiej ograniczyć się do Jaipuru i Udajpuru niż 'gnać' przez 4 miejsca :-)
      To nie jest wasza pierwsza podróż więc wiecie, że czasami zmęczenie, upał powoduje, że lepiej wolniej i cieszyć się podróżą niż się zamęczyć :-)
      Pozdrawiamy ze słonecznej Tajlandii i życzymy wspaniałej podróży.
      Rajscy
      PS. Jeżeli masz jeszcze pytania to lepiej pisac na meila rajscy2012@gmail.com
      Co możemy to pomożemy :-)

      Usuń
  4. Dziękujemy za odpowiedź i racja zostajemy przy tych 2 miejscach Rajastanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witajcie!
    Czy przebywacie może obecnie w okolicach północnej części Tajlandii ? Jesteśmy parą podróżującą od ponad miesiąca po kraju, a obecnie zatrzymaliśmy się w Chiang Mai,na ten świąreczny okres,jeszcze przed podróżą do Laosu. Byłoby nam bardzo miło spotkać się i poznać,jeśli istnieje taka możliwość.

    Pozdrawiamy serdecznie,

    Agata i Mateusz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Odpowiedzieliśmy na meila :-)

      Usuń
  6. Witam ponownie;)
    "Niestety"prawdopodobnie nastąpi zmiana trasy - zrezygnujemy z Waranasi - troszkę czas i koszty;(zamiast tego dołożymy Puszkar - czy to choć troszkę namiastka Waranasi?podobno też są ghaty?
    Pozdrawiam
    Beata i Szymon

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuje za wskazówki,

    a jeszcze odnośnie wewnętrznych lini lotniczych

    Pytanie dotyczące podróżowania krajowymi liniami lotniczymi jak wygląda odprawa i co z bagażem? kupiliśmy 3 bilety z od różnych przewoźników: spicejet, indigo oraz jet airways ....

    dziękuję za odpowiedź
    Beata i Szymon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odprawa bagażowa na wewnętrznych liniach jest taka sama jak wszędzie jeżeli chodzi np. o to co można mieć w bagażu podręcznych, nie ma oczywiście odprawy paszportowej :-)
      Jeżeli chodzi o wielkość dopuszczalnego bagażu to już zależy od przewoźnika, lepiej to sprawdzić na internecie.

      Usuń
  8. Hej, czy moglibyście powiedzieć jak widzicie wyjazd na stałe do Tajlandii ale z dwojgiem dzieci? Starszy syn 16 młodszy 10, obydwoje wychowani w Irlandii, obydwoje angielskojęzyczni, co sądzicie? Proszę o poradę, postaram się do was napisać maila, chyba ze stanowczo odradzanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkich zachęcamy ;-) Szczegóły napisałam w meilu ;-)
      pozdrawiamy ;-)

      Usuń
  9. Witam Państwa bardzo serdecznie. Mam na imię Daniel. Wraz z moim przyjacielem budujemy hotel w Kambodży w prowincji Rataniakiri, niedaleko miateczka Banlug, na granicy parku z jeziorem Laom Lake. Mam dla Państwa ciekawą propozycję współpracy. Bardzo proszę o kontakt na danielkisson@gmail.com Poniżej link do strony na facebooku
    https://www.facebook.com/ProjektKambodza/
    Pozdrawiam serdecznie. Daniel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Daniel ;-)
      Poczytaliśmy i pooglądaliśmy o waszym projekcie, super sprawa;-) Do Ratanakiri i Banlung mamy sentyment bo byliśmy tam i bardzo nam się podobało. To miejsce gdzie 'diabeł mówi dobranoc' czyli poza znakiem koniec świata i właśnie dlatego ma swój urok ;-) Pewno tam jeszcze kiedyś się wybierzemy i was odwiedzimy. Co do współpracy to jesteśmy otwarci na propozycje :-) Pisz na meila rajscy2012@gmail.com
      Pozdrawiamy
      Rajscy

      Usuń
  10. Dzięki za przesympatyczne spotkanie w Bangkoku :) Okazuje się, że można spotkać sympatycznych, inteligentnych i pozytywnie nastawionych do życia rodaków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również dziękujemy za spotkanie, było super fajnie więc mam nadzieje, że do zobaczenia jeszcze kiedyś;-)
      Pozdrawiam z zimnej Polski, już tęsknie za tajskimi upałami;-)

      Usuń
  11. Bardzo ciekawy pomysł na życie, czytając ten blog przychodzi myśl " może i my spróbujemy". Państwo pracujecie jako nauczyciele czy macie rozeznanie w sytuacji pracy dla lekarza ?

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety trudniej znaleźć pracę lekarzom w Tajlandii, trzeba zapewne być biegłym w tajskim. Nie mamy doświadczenia w tym zakresie, ale nie słyszeliśmy o lekarzu z Europy pracującym w Tajlandii.

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam serdecznie, mam meza Hindusa i mamy roczna corke. Mieszkamy w Londynie ale myslimy zeby zmienic miejsce zamieszkania na inny kraj i moj maz naciska na Indie. Oboje nie chcemy zeby corka dorastala w Londynie, mlodziez tutaj jest bez manier i wychowania. Bylam w Indiach (Agra) juz dwa razy i mam mieszkane uczucia, nie wiem czy chce tam mieszkac. Chetnie bym wymienila pare emaili z Panstwem o zyciu codziennym, szkolnictwie, i czy jest to bezpieczne miejsce dla dziecka. Bylabym wdzieczna za kontakt. marta78 at rocketmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Bardzo chętnie porozmawiamy i podzielimy się naszymi opiniami o Indiach i Hindusach, chociaż nie wiem czy jesteśmy na tyle kompetentnymi osobami, żeby wpływać na twoje decyzje ;-)
      Szczerze mówiąc o Indiach moglibyśmy opowiadać godzinami, najlepiej byłoby sie umowić na skypa, zawsze lepiej opowiadać w bezpośredniej rozmowie niż pisać wypracowania.
      Na wstępie mogę napisać, że znamy bardzo dużo małżeństw typu ona Polka on Hindus, jedne są udane i szczęśliwe i mieszkają w Indiach, w innych przypadkach jest ciężko głównie ze względu na relacje rodzinne z rodziną męża, to akurat w relacjach indyjskich jest ogromnie ważne. Znamy i taki przypadek, że dziewczyna Polka pomieszkała kilka lat w Indiach i stwierdziła, że nie da rady, wróciła do Polski i mąż ja odwiedza na kilka miesięcy, potem jedzie spełniać obowiązki rodzinne w Indiach.
      Mnóstwo historii, co człowiek to inna.
      Biorąc pod uwagę różnice czasu, możemy porozmawiać w sobotę lub niedzielę, mniej więcej w porze waszego obiadu a naszej kolacji ;-)
      Jeżeli ci pasuje daj znać na meila rajscy2012@gmial.com
      Pozdrawiam serdecznie
      Ewa

      Usuń
  14. Witajcie. Ciekawy blog z fajnymi zdjęciami. Gratulujemy stylu życia i odwagi. Trafiliśmy przypadkiem szukając informacji o Ko Phayam. Uwielbiamy Thajlandię - spędzamy tam miesiąc każdej zimy - uciekamy od zimy w półncno-wschodnich Chinach, gdzie mieszkamy na stałe. Pozdrawiamy z DongBei (u nas -20)...

    OdpowiedzUsuń
  15. Witaj Asiu, A to niespodzianka, mieszkacie w Chinach? Zaraz nasuwa mi się mnóstwo pytań jak wam się tam żyje, co robicie itd. Może kiedyś uda się spotkać, porozmawiać, wymienić doświadczenia. Zapraszamy w odwiedziny do nas jak będziecie w Tajlandii. Nam gdzieś tam z tyłu głowy chodzi pomysł na Chiny, więc szukamy informacji. Dużo ciekawostek na temat życia w Chinach i bycia tam nauczycielem opisują dziewczyny na blogu http://almostparadisse.blogspot.com/ Ciekawe jaka jest wasza opinia? Odezwij się proszę na meila rajscy2012@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. Witajcie :) czytam i czytam ,a uśmiech na mojej twarzy zaczyna zaczepiać o uszy :) Tak sie złożyło ,że podobnie jak Wy jesteśmy 40 + i na zakręcie życia .Coraz częściej pojawia sie wizja i pytanie ,a może emigracja ? Indie ? Tajlandia? Nie lubimy zgiełku turystycznych kurortów,kochamy za to przyrodę , azjatycką kuchnię i czytając tego bloga widzę ......... ,że to możliwe :D Dziękuję za inspirację :) i wracam do czytania ....pozdrawiam z zimnego Rybnika -17 dziś brrrrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest możliwe! Przybywajcie ;) A jakby się nasunęły Wam jakieś pytania to pisz na meila, chętnie pomożemy przecierać szlaki. Pozdrawiam z upalnej Tajlandii.

      Usuń
  18. Dr Lampe z Wiednia-51 lat
    Przeszedlem na emeryture -dosc wysoka i szukam zony z Panstwa stron
    Jak znalez i przyjechac
    pan5@onet.eu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw powinieneś przeczytać posta 'Moja żona Tajka": http://rajscy.blogspot.com/2015/02/moja-zona-tajka.html
      Potem załóż profil na jakimś portalu randkowym w Tajlandii, w krótkim czasie okaże się, że setki Tajek już Cię (czyt. TWOJE PIENIĄDZE) pokochało, wszystkie chcą być twoją żoną. Pamiętaj więc o tajskich dziewczynach mówi się tutaj:
      If you want girl right now - it's very easy.
      If you want right girl - it's very difficult.

      Usuń