czwartek, 31 lipca 2014

Perełki ISAANU czyli ‘święta góra’ w Si Wilai

Do wielkiej czerwonej ‘świętej góry’ nazywanej Phu Tok nie jest łatwo trafić, trzeba o niej wiedzieć  i dopytać  się o drogę lokalsów.  Najprostrzym sposobem dotarcia jest tuk tuk, który nas zawiedzie, przywiezie oraz poczeka na nas  za ustaloną wcześniej ‘niemałą’  kwotę.
Góra  robi wrażenie już z daleka, ale najciekawsze jest dopiero potem.  Od jej podnóża aż po szczyt prowadzą drewniane schody, oprócz tego jest “opasana “ dookoła na dwóch lub trzech wysokościach drewnianą kładką “przyklejoną “ do góry. Można więc chodzić dookołą góry na różnych wysokościach, podziwiając widoki z każdej strony.

piątek, 25 lipca 2014

O tym jak zgrzeszyłam dotykając mnicha długopisem.



W naszej tajskiej przygodzie z uczeniem angielskiego zdarzyło nam się, że przez 3 miesiące uczyliśmy mnichów. Dokładnie to Rajski uczył bo mnie jako kobiecie nie wolno, ja w tym czasie miałam lekcje z ‘zakonnicami’ oraz dziećmi z okolicznych wiosek.
Rzecz się działa w świątyni, którą początkowo często odwiedzaliśmy gościnnie. Pisaliśmy o niej TUTAJ. Za każdym razem jak tam przyjeżdżaliśmy, mnich który przedstawił się jako Jon i mówił po angielsku,  zapraszał nas przed oblicze ‘najważniejszego mnicha’ i tłumaczył, że jego szef chce, żebyśmy  uczyli  go angielskiego.

poniedziałek, 21 lipca 2014

Tajskie festiwale czyli kiedy i gdzie zobaczyć “woskowe arcydzieła”



Jeżeli będziecie kiedyś w lipcu w Tajlandii i dodatkowo wybierzecie się na północ, warto zajrzeć do Ubon Ratchatani. Tutaj raz do roku odbywa się niezwykły pokaz zwany Festiwal Woskowych Rzeźb lub Festiwal Świec. Podobne minipokazy odbywają się również w innych miastach, ale w Ubon Ratchatani rzeźby są największe i najpiękniejsze. Festiwal Świec w Ubon Ratchathani to wydarzenie na skalę międzynarodową (oficjalna jego nazwa brzmi: Thailand International Wax Sculpture and Ubon Ratchathani Candle Procession Festival).

środa, 16 lipca 2014

Najdziwniejsze jajka świata ;-)


Nasza przygoda z ‘dziwnymi jajkami’ zaczęła się od tego, że Rajski pojechał na korepetycje i od wdzięcznych uczniów dostał jakieś czarne kulki, które podobno miały być  jajkami. Jajek to zupełnie nie przypominało, raczej bryłki jakiejś czarnej ziemi, a ponieważ poziom angielskiego naszych uczniów jest najczęściej mizerny a już komunikacja graniczy z cudem, można było mieć słuszne wątpliwości czy to czarne  ma coś wspólnego z jajkami.
Na tajskim targu często widzimy jajka pomalowane na różowo oraz szare (marmurkowe), ale czarnych kulek , czy chociażby jajek pomalowanych na czarno jeszcze nie widzieliśmy.