poniedziałek, 10 września 2012

26/11- film o zamachu terrorystycznym na hotel Taj Mahal w Bombaju.


Hotel Taj Mahal
“Projekt 26/11” to roboczy tytuł filmu, który opowiada o serii ataków z 26 listopada 2008r. w centrum Mumbaju. Zamachy  rozpoczęły się  około godz. 22.30 lokalnego czasu i trwały trzy dni. Ataki terrorystyczne przeprowadzono w wielu punktach miasta, w tym w luksusowych hotelach Taj Mahal i Oberoi, na stacji kolejowej oraz lotnisku, w centrum kultury żydowskiej, w szpitalu oraz w okolicy kwatery głównej policji w południowym Bombaju.




My zagraliśmy jako goście hotelowi w części dotyczącej ataku na hotel Taj Mahal. Zdjęcia nie mogły być kręcone w prawdziwym hotelu, ponieważ zakończyły się całkowitą demolką, doszczętnie zniszczono pomieszczenia w których kręcono film. Wszystkie piękne fotele i sofy były podziurawione kulami i pomazane czerwoną farbą, lustra na ścianach rozbite, stoły i lampy zniszczone. Wybuchy, które stworzono na potrzeby filmu, spowodowały dodatkowo rozburzenie ścian oraz  ogień i pył w całym holu hotelowym.
Tej destrukcji dokonano  w zamkniętym, nieużywanym hotelu Tulip Star, w którym to kiedyś też wybuchła bomba i nigdy potem go już nie uruchomiono.  Obecnie wykorzystywany jest na potrzeby filmowe. To był już nasz trzeci “shooting” w tym miejscu. Wcześniej graliśmy tu m.in. w Heroine” z Kariną Kapoor.
Tym razem wnętrza przygotowano z dużym rozmachem. Na początku wszystko wyglądało pięknie, jak w prawdziwym 5 -gwiazdkowym hotelu. Ale już w trzecim dniu nagrania zaczęła się demolka pokazująca przebieg ataku.
Na początku wyglądało pięknie...
  W tym całym zniszczeniu byliśmy również my czyli goście hotelowi. Przez 3 dni odgrywania martwych byliśmy coraz bardziej oblewani czerwoną farbą i posypywani pyłem od wybuchów bombowych. Czerwone włosy mam do tej pory. Widok był był straszny i przygnębiający. To w sumie okropne jak uświadamiamy sobie, że graliśmy role prawdziwych ludzi, którzy tam zginęli.
Tosia i Marco jako małżeństwo odwiedzające Bombaj
We wszystkich atakach przeprowadzonych w dniach 26 – 29 listopada 2008 zginęło 195 osób w tym kilkunastu policjantów, którzy odbijali zakładników, rannych zostało około 300 osób. Zamachowców było tylko 10 -ciu, byli to młodzi ludzie, wyglądający jak chłopcy.
Sam scenariusz ataku był stosunkowo prosty. Napastnicy dotarli do miasta drogą morską, najpierw opanowali indyjski kuter i wymordowali załogę, później podzielili się na grupy i przystąpili do masakrowania przypadkowych ludzi (używali do tego broni maszynowej i granatów). Działali w sposób  skoordynowany, faza uderzeniowa wyglądała na precyzyjnie zaplanowaną i zsynchronizowaną, a indyjscy policjanci i antyterroryści w jej początkowej fazie miotali się pomiędzy szpitalem, dworcem kolejowym a ekskluzywnymi hotelami. 
Do ataków przyznała się organizacja Mudżahedini Dekanu (Dekan to część Indii), o której wcześniej nikt nie słyszał, jak potem stwierdzono organizacja fikcyjna, winę przypisano pakistańskim zamachowcom.
Marco, filmowy mąż Tosi
Na temat ataków sprzed 4 lat zrobiło się znowu głośno, ponieważ niedawno Sąd Najwyższej Instancji wydał oświadczenie, że podtrzymuje decyzje o karze śmierci dla jedynego zamachowca, który przeżył Pakistańczyka Mohamada Kasaba. Na karę śmierci skazano go już w maju 2010 r. 21-letni Kasab został sfotografowany z karabinem w ręku podczas ataku na główną stację kolejową w Bombaju. Początkowo przyznał się do winy, jednak później odwołał zeznania, twierdząc, że był do nich zmuszony torturami. W czasie rozprawy sądowej prokurator nazwał go "maszynką do zabijania, pozbawioną wszelkich ludzkich uczuć". Ocenił, że inny wyrok niż kara śmierci oznaczałaby, iż Indie "są łatwym celem" dla ekstremistów. Już wówczas mówiono, że oskarżony będzie się odwoływał i sprawa potrwa jeszcze dość długo. Wszystko jednak wskazuje na to, że właśnie się definitywnie zakończyła i kara zostanie wymierzona, w Indiach oznacza to powieszenie.
Tosia właśnie zostaje trafiona
Rozgłos medialny wokół sprawy to oczywiście dobry moment na projekcje filmu, która zaplanowana jest za 2-3 miesiące.
Ciekawą przygodę filmową związaną z tym projektem przeżyła Tosia z Polski. Ponieważ często odwiedzają nas Polacy przyjeżdżający do Mumbaju i jak tylko są chętni i jest taka możliwość informujemy ich o zapotrzebowaniach w Bollywoodzie. Tak było i tym razem. Gosia i Tosia pojawiły się na castingu i Tosia została szczęśliwa wybranką. Zagrała jedną z głównych ról, co niestety oznaczało, że ją “zastrzelono” i to trzy razy. Relacje Gosi z planu zdjęciowego możecie poczytać TUTAJ . Tosia i Marco (z Serbii) zagrali prawdziwe postacie, młode małżeństwo w podróży poślubnej, które zginęło w ataku na Taj Mahal. Jeżeli ktoś z was będzie miał możliwość zobaczyć ten film warto wiedzieć, że jedną z ważnych ról zagrała Polka ;-)

Uśmiech nie znikał z twarzy Tosi nawet po "zabiciu"

Terroryści
Zabijanie zabijaniem, ale SMSa wysłać trzeba!
Gosia i Tosia na planie filmu "26/11"

Tu kręcone były zdjęcia do filmu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz