czwartek, 27 września 2012

Polonia w Bombaju.



Po raz pierwszy występowaliśmy jako indyjska Polonia rok temu, kiedy to spotkaliśmy się z podróżnikami panami Ryszardem i Jackiem. Byli oni na trasie swojej wyprawy “Śladami Polonii na świecie”. Oprócz nas i podróżników w spotkaniu uczestniczyła nasza znajoma Ania, która ma męża Hindusa i mieszka tutaj dłużej od nas. Rozmawialiśmy wówczas o tym, kogo można uznać za przedstawiciela Polonii.  Jak długo trzeba mieszkać za granicą, żeby należeć “do klubu”. “Ciocia Wikipedia” mówi, że to po prostu grupa Polaków mieszkająca za granicą i jej liczebność w Indiach to około 100 osób.  My uważaliśmy, że trzeba być przynajmniej “krzokiem”, natomiast my, to raczej tylko “ptoki”.
Już wyjaśniam, co to znaczy.  
Na Śląsku, o ludziach, którzy tam mieszkają mówi się, że są to ptoki, krzoki albo pnioki. Bardzo mi się ten podział podoba, bo wyjaśnia kto jest prawdziwym Ślązakiem.
“Ptoki” to ci co przyjechali, mieszkają dopiero parę lat i kto wie, czy nie wrócą z powrotem tam, skąd przybyli. “Krzoki” już się trochę zakorzeniły, pojawiło się już drugie pokolenie. Natomiast “pnioki”, to Ślązacy z dziada, pradziada.
Nie dawno uczestniczyliśmy w spotkaniu organizowanym przez Polski Konsulat, dla Polaków mieszkających w Mumbaju. Jest nas tu niewielu, kilkunastoosobowa grupa i wszyscy to “ptoki”. Albo ekspaci, którzy przyjeżdżają na kontrakty, pomieszkają parę lat i jadą dalej w świat, albo, od jakiegoś czasu coraz liczniejsza grupa żon Hindusów. Ciekawe, że Polaków, mężów Hindusek jest zdecydowanie mniej. My znamy tylko jedną taką parę.
Przyznaję bez bicia, że lubię spotykać się z Polakami i cieszy mnie to, że coraz więcej naszych rodaków odwiedza Indie.
W czasie całej naszej azjatyckiej podróży spotkaliśmy wielu wspaniałych Polaków i absolutnie nie mogę powiedzieć, że za granicą, to “Polak Polakowi wilkiem”. Wręcz przeciwnie!
Spodobała mi się ostatnio wypowiedź jednego z ekspatów (w toczącej się  na forum Gazety dyskusji o Polakach mieszkających w Azji),  który wyjaśnia jak to jest z “naszymi” w tej części świata.
 “W dalekiej Azji nie potwierdzają się  obiegowe opinie o polskich emigrantach. Większość Polaków jest życzliwa i pomocna. Wynika to pewnie z kilku warunków. Znacznie mniejsza liczba Polaków (bo co to jest kilkadziesiąt czy kilkaset osób, w kilkumilionowych miastach). Większość przyjeżdża tu na kontrakty, wysyłani przez firmy z Europu lub Ameryki, więc między sobą nie jesteśmy żadną konkurencją, nikt nikomu nie jest w stanie odebrać pracy. Siła robocza tu w Azji jest bardzo tania, więc ci co przyjeżdżają, są to ludzie w większości dość dobrze wykształceni i trochę bardziej otwarci, od przeciętnego "emigranta zarobkowego". Ograniczony kontakt z Polską (rodzina, znajomymi) powoduje że znajomości przeradzają się w przyjaźnie i  to raczej mocne (w końcu dzieci chcą mieć wujka czy ciocie, nie tylko przez skypa), tworzą się takie pseudorodzinne (w pozytywnym znaczeniu) powiązania.”
Ostatnio, jak pochwaliłam się naszej hinduskiej przyjaciółce Rupali, że znowu spotykamy się z Polakiem i będziemy oprowadzać go po Mumbaju, stwierdziła “Wy Polacy jesteście bardzo ze sobą związani”.
A pewno, że jesteśmy! Nie ma to jak imprezy ze swojakami. Bo jak tu po angielsku opowiadać śląskie dowcipy albo zaśpiewać “Przeżyj to sam” czy “Już nigdy nie będzie takiego lata”…..

20 komentarzy:

  1. 100 Polakow tylko mieszka na stale w calych Indiach? To niewiele biorac pod uwage, ze to olbrzymi kraj. Ja mieszkam w Dolinie Krzemowej w Kalifornii i rowniez moge sie dolaczyc do pozytywnej opinii o naszy rodakach za granica. Jednak jak to wyjasnia ekspata z forum Gazety, to napewno ma to wiele wspolnego z faktem, iz Polacy ktorych tutaj spotykam sa zazwyczaj dobrze wyksztalceni i nie widza potrzeby rywalizowania ze soba. Mieszkajac poza Polska juz kilka dobrych lat, musze przynac, ze nie ma to jak porozmawiac po polsku z kims na zywo (a nie tylko z rodzina przez telefon), albo ugotowac razem pierogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda! Mam nadzieję, że jak się spotkamy w Mumbaju to razem zrobimy pierogi ;-)

      Usuń
  2. Ciekawia mnie te polskie zony hindusow . czy one tez a czasowo? jakie jest ich zdanie o indiach ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Oficjalne dane to jedno a życie to drugie. W Singapurze według oficjalnych danych jest jest podobno 200 osób polskiego pochodzenia. Z całym szacunkiem, ale ja kojarzę więcej a ilość ludzi jak pisze własne spostrzeżenia czytając naszego bloga pozwala mi przypuszczać, że to ja mam rację. Szacuję, ze jest nas tu około 500 osób. Dużo jak na tak mały i egzotyczny kraj.

    My też mamy bardzo fajne kontakty z rodakami w Singapurze. To prawda azjatyccy " emigranci" to ludzie specyficzni, ciekawi świata, poszukujący a jednak ciągnie nas do swoich.I bardzo dobrze. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy, jako ciekawostka dodam, ze tu u mnie jest grupa zrzeszajaca pary Polsko-Hinduskie, i ja z moim mezem (Hindusem) ostatnio bylismy na spotkaniu tejze grupy. Znamy juz zatem ponad 10 par. Wszystkie to pary, gdzie zona/dziewczyna Polka a maz/chlopak Hindus. Wiekszosc z tych dziewczyn podrozuje czesto do Indii i bardzo chwala podroze tam. Ja lece za ponad miesiac, wiec wtedy bede mogla cos wiecej powiedziec na ten temat, ale oczywiscie nigdy nie pozna sie kraju tak dobrze jak mieszkajac tam. Wspomne tez, iz na pierwszy rzut oka kultura hinduska i polska roznia sie diametralnie, ale jak sie ktos w to zaglebi to mozna zauwazyc wiele podobnych cech charakterystycznych dla obu narodow.

    Azja od kuchni, pewnie w Indiach jest podobnie i oficjalne dane zanizaja liczbe Polakow. A co wiekszosc Polakow ktorych znacie w Singapurze tam robi? Kazdy kraj przyciaga czyms innym, wiec dobrze by sie dowiedziec :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Babki siedzą w domach zwykle niańczą dzieci lub lenią się permanentnie ( jak ja), a faceci pracują ciężko na ryż codzienny. Nasi rodacy pracują na tutejszym uniwersytecie, w orkiestrze symfonicznej i w konserwatorium. Znam takich co są inżynierami, architektami,menadżerami,informatykami,bankowcami. Jest też spora grupa biologów. Singapur przyciąga świetnymi szkołami dla dzieci, spokojem, czystością i bardzo jasnym prawem dla obcych. Powszechności angielskiego też nie jest bez znaczenia.

    Pewnie inaczej odbiera się kraj, gdy ma się kogoś bliskiego kto jest jego częścią, ale mnie Indie fascynują, ciekawią i przerażają jednocześnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też uważamy, że dane w wikipedii są mocno zaniżone. Ale kto by to zliczył, skoro ta liczba ciągle się zmienia, Polacy przyjeżdżają i wyjeżdżają.

    A ciebie Kuro zapraszamy do Indii, nie taki diabeł straszny... Wiem, że raz już PRAWIE tu byłaś ;-) Ale prawie robi różnicę. Jak kiedyś się zdecydujesz bardzo chętnie pokażemy ci Mumbaj.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam czytać Waszego bloga, podoba mi się sposób opisywania przez Was indyjskiej rzeczywistości :) Od kiedy wróciłam z krótkiego pobytu w Indiach dwa lata temu, "zachorowałam" i mam nadzieję, że kiedyś będzie mi dane zabawić tam na dłużej:) Pozdrawiam serdecznie. M

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki za miłe słowa;-)
    Trzymamy w takim razie kciuki za nowa wyprawę do Indii, coś tu jest magicznego co przyciąga, chociaż często narzekamy to trudno temu zaprzeczyć...
    Pozdrowienia z upalnego Mumbaju

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również dziękuję i życzę dużo cierpliwości i pogody ducha:) Pozdrawiam z powoli wiosennej Opolszczyzny.M

      Usuń
  9. Hej,

    przebrnąłem już chyba przez wszystkie posty Waszego bloga i jestem pod wrażeniem, zarówno bloga ale przede wszystkim Waszego życia i decyzji. Osobiście wybieram się w podróż dookoła Azji na początku stycznia zaczynając w Mumbaju właśnie, wiem że Was już tam nie ma, ale na pewno macie kontakty do Polaków na miejscu. Czy mógłbym się z nimi jakoś skontaktować, ja bym miał łatwiejszy start na miejscu(gdyż to pierwszy taki wyjazd w moim życiu), a osobom tam mieszkającym na pewno brakuję jakiś polskich produktów które mógłbym ze sobą zabrać. Pomożecie? Kontakt do mnie to skipolo(małpa)gmail.com

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! Odpowiedziałam na meila, mam nadzieje, że dotarło;-) Tego posta pisalismy ponad rok temu, dużo się u nas zmieniło, podobnie jak w mumbajskiej Polonii, część wyjechało, przyjechali nowi.... jak w zyciu. Wspaniałego podróżowania!
      Rajscy

      Usuń
  10. Kusiło mnie napisać po śląsku,ale uznałem, że jednak kiepsko by było gdy 90% czytelników będzie rozumiało tylko 10% komentarza. Niemniej choć byłbym wspomnianym "pniokiem" to z tym podziałem jeszcze się nie spotkałem. U nas w okolicach Rybnika raczej króluje podział na Hanysów (czyli 100% Ślązak), Krojcoków ( czyli pomieszanych) i Goroli (wiadomo ;) ). Tym bardziej zgadzam się z postem. Nie można uważać się za kogoś kim się nie jest. Owszem można się przyzwyczaić do nowego kraju, nawet nowej całkiem innej kultury, niemniej nigdy nie będzie się jej 100% częścią. Zawsze pewne nawyki zostaną. Pozdrawia Ślązak, obecnie zamieszkały w Uzbekistanie, na chwilowej przerwie w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam. Wybieram się w 15 sierpnia do Mumbaju wiem, ze jest to pora monsum i troszkę się tego obawiamy tym bardziej że jedziemy na własną rękę. Czy moglibyście podać nam kilka wskazówek czy się szczepić, jak się poruszać, co zwiedzić. Będę bardzo wdzięczna. ewcia29@autograf.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawy blog prowadzicie. Fajnie, że są takie miejsca w sieci. Zajrzałam tu bo mamy z mężem bilety do Mumbaju i od niego właśnie zaczynamy naszą przygodę w Indiach. Ze względu na monsun chcemy udać się na północ odwiedzając Agrę i Delhi do Katmandu. Wracając z Nepalu planujemy Varanasi i Kalkutę. Chciałabym Cię zapytać o wiele rzeczy np. o to ile dni powinnam przeznaczyć na sam Mumbai? Czy 3 wystarczą, czy lepiej 5? Chcemy zobaczyć mniej więcej wszystko (oprócz slamsów i pralni) co jest w przewodnikach + te jaskinie w parku pod miastem i te na słoniowej wyspie. Czy masz jakieś ulubione świątynie, które warto odwiedzić? A może inne miejsca jakich nie ma w przewodnikach, a które warte są zobaczenia? Powiedz zabierać kalosze? Mam milion pytań:) Byłabym wdzięczna za kontakt magda@edit.pl Zapraszam też do kilku moich spostrzeżeń na temat Azji w zakładce podróże)

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam!
    Z końcem marca wybieram się do Indii, będę w Delhi przez 3 dni, wracając z Nepalu. Mam kilka pytań odnośnie przygotowań do wyjazdu. Czy mogę prosić o kontakt mailowy, abym mogła zadać pytania osobiście? Mój adres e-mail to: mira_c@tlen.pl
    Będę wdzięczna! Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam,
    27 Lutego mamy kilka godzin czekania na lotnisku w Mumbaju w drodze z Vasco da Gama do Londynu. Zanim zaczne przeszukiwac miejscowe firmy taksowkowe pomyslalem ze zapytam czy jest ktos kto chcialby wziac nas (3 osoby) na 2-3 godzinna przjazdzke po miescie. oczywiscie za oplata. mamy czas od mniej wiecej 21 do polnocy. dziekuje i pozdrawiam, Piotr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mieszkamy w Mumbaju już od 4 lat i niestety nikogo takiego nie znamy. pozdrawiam

      Usuń