O zobaczeniu
Angkor Wat myślałem od kilku lat, zanim przyjechałem tam pierwszy raz, 4 lata
temu. Nastawiłem się , że zobaczę coś co powali mnie na kolana. Po zobaczeniu
świątyni, od której nazwę przyjął cały kompleks ...... poczułem zawód.
Przez
te 4 lata wielokrotnie zastanawiałem się, jak to jest, że tylu ludzi rozpływa
się w zachwytach nad Angkor Wat, a mnie to jakoś nie bierze. I tym razem
znalazłem na to odpowiedź. Jak zwykle w takich sytuacjach ta odpowiedź była mi
znana już wtedy, tyle, że jej sobie nie uświadamiałem.
Do Kambodży
przyjechaliśmy niemal prosto z Indii - kraju hinduistów, pełnym bajecznie
kolorowych, niezwykłych świątyń, a Angkor Wat, to świątynia hinduistyczna! W dodatku ponuro czarna (szczególnie o zmroku), bo przez wieki była zakopana w ziemi.
Po prostu w Indiach widziałem to co tu, tyle, że w doskonale zachowanej, pełnej życia formie.
Powiecie, no tak, ale Angkor Wat ma prawie 1000 lat! Jasne, pełny szacun. Tyle, że ja
tam przyjechałem napaść oczy czymś, czego jeszcze nie widziałem.