niedziela, 19 kwietnia 2015

KOH SAMET na kilkudniowy odpoczynek niedaleko Bangkoku

Wszyscy którzy przyjeżdżają na krótki pobyt do Tajlandii zwiedzają przez parę dni Bangkok a potem koniecznie jadą na jakąś wyspę lub przynajmniej plaże na lądzie. Nic dziwnego osławione wyspy i plaże tajskie koniecznie trzeba zobaczyć! Są tego warte! Z reguły mamy tylko dylemat co wybrać?
Jeżeli nasze wakacje są krótkie (10-14 dni, bo na krócej to nie warto przylatywać ;-) mamy następujące opcje:
- lecieć z Bangkoku samolotem np. na Phuket, Krabi lub Koh Samui (wychodzi oczywiście drożej)
- jechać autobusem/pociągiem, najlepiej nocnym na południe i tam coś wybrać (wersja tańsza ale trochę czasu zajmuje)
- zdecydować się na plaże blisko Bangkoku np. wyspę Koh Samet (która jest Parkiem Narodowym – wstęp kosztuje 200 Baht)

JAK DOJECHAĆ?
Wyspa Koh Samet oddalona jest od Bangkoku 220 km, dojechać  można w ciągu około 4-5 godzin. Jak to zrobić?
Najprościej kupić  tzw. join ticket (bilet łączony) w biurze podróży, których w Bangkoku nie brakuje. Zabiorą nas spod hotelu i zapewnią transport na samą wyspę. Jest to tania i najprostsza metoda dostania się ze stolicy do każdej wyspy jaką sobie wybierzemy. My najczęściej tak podróżujemy. Testowaliśmy już przemieszczanie się na własną rękę czyli najpierw do dworca, autobusem lub pociągiem do najbliższej miejscowości, dalej na przystań i promem na wyspę. Z reguły wychodzi drożej i bardziej męcząco.
Pod względem podróżowania Tajlandia jest łatwa i przyjemna;-)
Są nawet autobusy, które zabierają prosto z lotniska i zawożą na Koh Samet lub dalej oddaloną Koh Chang. Można więc pominąć zwiedzanie Bangkoku, nigdy z tej opcji nie korzystaliśmy więc nie znam szczegółów.
Jeżeli ktoś chce jechać na ‘własną rękę’ lub nie jedzie z Bangkoku trzeba dostać się do Ban Phe i dalej statkiem (50 Baht) na wyspę.


JAKĄ PLAŻE WYBRAĆ NA WYSPIE?
Nasza sprawdzona metoda na każdej wyspie mówi: im dalej od promu tym lepiej. Jeżeli ktoś lubi dużą ilość turystów wokół, dużo imprez i knajpek oraz głośną muzykę najlepiej zostać tam gdzie was prom/łódka dowiezie czyli w tzw. centrum. Jeżeli powyżej wymienione atrakcje was nie interesują radzę pojechać dalej. My wybraliśmy (właściwie przez przypadek) zatokę Ao Thian (Candlelight Beach).
Koh Samet to Park Narodowy, który niestety coraz mniej przypomina miejsce gdzie chroni się przyrodę. Infrastruktura turystyczna wdziera się wszędzie i właściwie nie ma w tym zakresie ograniczeń. Widać to szczególnie na głównej plaży. Natomiast w oddalonych urokliwych zatoczkach nadal jest cudownie! Poziom cywilizacji jak dla nas idealny: ładne domki przy plaży, klimatyczne restauracyjki z rozsądnymi cenami (jak na wyspy), wi-fi ;-) a jednocześnie cisza i spokój wokół.

Klimatyczne restauracyjki na molo.

CO ROBIĆ NA WYSPIE?
Głównie odpoczywać, plażować  i relaksować się ;-) W ramach relaksu warto np. zaliczyć masaż tajski, a potem dalej odpoczywać i plażować... Można też wybrać się na spacer do zatoczki w prawo, potem w lewo i dalej odpoczywać i plażować... Faktem jest, że codzienne odpoczywanie i plażowanie może się znudzić. Jest to więc doskonałe miejsce na kilkudniowy pobyt ... dłużej chyba nie da się odpoczywać i plażować.
Dla urozmaicenia pobytu dodatkową atrakcją jest wycieczka łódką z możliwością snorkowania, nam się podobało ;-) Chociaż na snorkowanie zdecydowanie lepsze są inne wyspy ;-)
Inna atrakcja to wycieczka na zachodni brzeg, żeby zobaczyć zachód słońca (piaszczyste plaże są tylko na wschodnim wybrzeżu).

PODSUMOWUJĄC
Zdecydowanie polecamy na krótki wypoczynek.  Są rajskie plaże, cudowne widoki, jest klimatycznie i łatwo dojechać z Bangkoku. Urokliwe zatoczki i plaże NIE zadeptane przez turystów.
Warto tylko wiedzieć, że to ulubione miejsce na weekendowe wypady dla Tajów, więc jak jedziemy na kilka dni lepiej wybrać środek tygodnia ;-)






Piaszczyste plaże na wschodnim wybrzeżu wyspy.


Klifowe wybrzeże na zachodnim brzegu wyspy.








Grill przenośny czyli obiadek przyszedł ...




8 komentarzy:

  1. Uwielbiam Koh Samet! Koh Chang też jest ładna, ale nie ma tego uroku co przytulna, mała Samet. Fajny, pomocny wpis. Uśmiałam się, bo część Waszych zdjęć przedstawia te same miejsca, które ja też obfotografowałam. Ach Ci turyści ;) ale jak tu nie wyciągać aparatu i nie dzielić się z innymi tymi pięknymi miejscami... Dzięki za ich przypomnienie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie się z tobą zgadzam ;-) Koh Chang też ładna ale na Samet bardziej urokliwie i nie ma jeszcze (!) Rosjan ;-) Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Kurcze blaszka, poznaję prawie wszystkie te miejsca z powyższych zdjęć :) 200Bhat wstępu do parku... w trybie podróży Backpacker da się to obejść - wystarczy przy bramie do parku pojawić się bez bagażu.

    No i cóż... pozdrowienia z za zimnej Polski.... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa podpowiedź;-) Tylko jakoś te plecaki i tak trzeba przetransportować, hmm...
      Odpozdrawiamy z ZA upalnej Tajlandii ;-) I do zobaczenia jeszcze kiedyś w Azji ;-)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto jak kto, ale Polak zawsze znajdzie dziurę w płocie jeśli zajdzie taka potrzeba :) Ale myślę, że zgadzamy się w "do zobaczenia" :)

      Co do pogody to ja już nie wiem co wybrać, ZA upalnie czy ZA zimno... tam tęskniliśmy za chłodem, tu (w PL) tęsknimy za upałem. Człowiekowi można dogodzić chyba w jeden sposób: podając mu zimne piwo. A potem drugie. :)

      Usuń
  4. Witam,

    Czy można sie dowiedzieć, w którym ośrodku na Ao Thain się zatrzymywaliście? Czy jest to może 'Lung Dum Bungalows'?

    OdpowiedzUsuń