środa, 26 marca 2014

Perełki ISAANU czyli Sala Kaew Kur w Nong Khai.

Ponieważ w szkole nic się już nie dzieje i zaczęliśmy się nudzić, wymyśliliśmy sobie, że pozwiedzamy
północny Isaan. Nasza zimbabuańska koleżanka (ona jest całkiem normalna oprócz tego, że jest z Zimbabwe) powiedziała nam, że warto pojechać do Nong Khai, więc postanowiliśmy zacząć od tego miejsca. Pierwszy etap Kalasyń – Udon Thani miał się rozpocząć o 9.00, więc dziarsko podreptaliśmy na dworzec autobusowy (po uprzednim zaistnieniu na liście obecności w naszej szkole). Autobusy przyjezdne lubią się spóźnić jakieś 15 min, więc denerwować zaczęliśmy się około 9.30. Obsługa zapewniła nas, że autobus przyjedzie i należy czekać. O 9.40 nieśmiało napomknąłem, że ta podróż zaczyna się pechowo, więc może wróćmy........
Rajska w pecha nie wierzy i stwierdziła, że dlaczego spóźnienie autobusu ma oznaczać, że ta wycieczka będzie pechowa. Równie dobrze pechowy może być ten kosz na śmieci....... Jak kończyło się kiedyś nasze przełamywanie pecha przeczytać możecie tutaj.
O 10tej przestaliśmy już czekać na autobus widmo i postanowiliśmy podzielić naszą podróż na krótsze odcinki, pierwszy - Khon Kean. Tam szybko złapaliśmy połączenie do Udon Thani i wszystko wydawało się super.
Niestety w drodze zadzwoniła nasza przyszła szefowa i okazało się, że z planowanych 4 dni zrobi nam się 3, bo w poniedziałek musimy załatwiać w szkole papierkowe sprawy.
Pech? No skądże!!!
Odległości, które mieliśmy pokonać są dosyć znaczne i przez godzinę kombinowałem jak możemy skrócić tą zaplanowaną podróż tak, żeby jednak coś zobaczyć. Jedynym sposobem było jeszcze tego samego dnia zwiedzić Sala Kaew Ku. Ale żeby to zrobić trzeba było szybko złapać połączenie do Nong Khai. Mały zgrzyt- autobus dopiero za półtorej godziny, ale znalazłem vana, który jechał szybciej i około 16.30 byliśmy w Sala Kaew Ku (otwarte do 18tej).

Co to jest Sala Kaew Ku i dlaczego zdecydowaliśmy się tam pojechać?
Sala Kaew Ku (nazwa, której w żaden sposób nie potrafimy wymówić) jest parkiem rzeźby, którego twórcą jest Luang Pu Boun Leua Sourirat (spróbujcie wymówić). 
Jak można przeczytać w Lonely Planet, młody Luang Pu ….... wpadł do jamy w której żył sobie asceta Kaewkoo, ten naznaczył go na “yogino-bramino-szamana”. Jego rzeźby przedstawiają syntezę filozofii buddyzmu, hinduizmu, mitologii i ikonografii (cokolwiek to znaczy).
Jako ciekawostkę dopowiem, że artysta podobny park wybudował już raz po drugiej stronie Mekongu, ale kiedy w 1975 roku w Laosie zapanowali komuniści okazało się, że jego twórczość nie mieści się w komunistycznych kanonach sztuki i trzy lata później kupił szmat ziemi 6 km od Nong Kai i rozpoczął tam od nowa realizację swojego dzieła.




W ogrodzie można znaleźć wiele wyobrażeń węży Naga.
W mitologii hinduskiej są to wężokształtne bóstwa wodne, prawdopodobnie pochodzenia przedaryjskiego (znaczy się stare jakieś). Mieszkają w podziemnym mieście Bhogawati, gdzie strzegą skarbów ukrytych w ziemi i (tu pojawia się nadzieja) czasem dzielą się ze śmiertelnikami!!!!
Mogą przyjmować formę zupełnie ludzką. Nagi prezentowano zwykle z górną częścią ludzką a dolną wężową, bądź z wężami wychodzącymi z ramion lub pasa.
Mnie najbardziej podobają się "wężolaski" jak ta poniżej.







Obok i poniżej 25-cio metrowy posąg Buddy medytującego pod ochroną 7-mio głowego węża Naga.
Monumentalny a głowy węża wyglądają naprawdę groźnie.






Jak ciocia Wikipedia podaje:
"Być może najbardziej enigmatyczną częścią parku jest Koło Życia, okrągła grupa wieloczęściowych rzeźb reprezentujących karmiczny cykl narodzin i śmierci.
Zwieńczeniem kompozycji jest posąg młodego człowieka robiącego krok przez ogrodzenie aby stać się posągiem Buddy na drugiej stronie."
A ja akurat tego chłopa nie sfotografowałem......
Obok - usta, stanowiące wejście do Koła życia.


Młodzi biorący ślub.
Starość.
Miłość aż po grób.....


Takie "cóś" powita was zaraz po przekroczeniu bramy.


Na koniec wyobrażenie jak wielkie są te posągi. To duże wygląda na Shivę, znanego nam z hinduizmu, a to małe w czerwonym to Rajska. Żeby nie było wątpliwości!

4 komentarze:

  1. wspaniałe zdjęcia - zazdroszczę pobytu :-)
    z pozdrowieniami, Ella

    OdpowiedzUsuń
  2. Chcialam napisac to samo, super foty!
    Pozdrawiam was gorrrraco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOOOO!!!! Edzia, co u ciebie? Jak idą "przygotowania"?

      Usuń
    2. Fajne. Nastepnym razem będzie na liście :)

      Usuń