piątek, 28 marca 2014

Zakończenie roku szkolnego w Tajlandii jest jak umieranie Króla żaby w „Shreku”.

Tak nam się właśnie kojarzy zakończenie naszego pierszego roku szkolnego w Tajlandii.
Właściwie to czekaliśmy na jakąś uroczystość, rozdanie świadectw czy coś podobnego.
W końcu kończymy rok szkolny 2556/2557 można by to jakoś zaakcentować.
Parę razy wyglądało, że to już ...  że koniec,
ale nie .....
Po pierwsze w każdej szkole zakończenie roku szkolnego (podobnie jak początek) jest w innym czasie.
Nie ma np. jednego 1 września dla całej Tajlandii. Było to dla nas wielkie zaskoczenie, że nikt nie potrafił nam podać dokładnej daty kiedy zaczynamy wakacje.

W naszej szkole wyglądało to mniej więcej tak:
1) 20 lutego zakończyła się nauka, w tym dniu odbyły się ostatnie lekcje, pożegnaliśmy się z uczniami ... ale to jeszcze nie był koniec roku szkolnego...
2) 25 lutego zakończyły się testy końcowe (Final Test). Przez 3 dni uczniowie pisali testy z wszystkich przedmiotów, po 3 – 4 testy dziennie. Testy były teoretycznie bardzo ważne, ponieważ decydowały o ocenie końcowej.  Piszę celowo ‘teoretycznie’, bo w praktyce wygląda to zupełnie inaczej.
Pan porządkowy.
3) 25 lutego odbyła się uroczystość pożegnania klas 6-tych, czyli ostatnich. Właściwie to uroczyście żegnano tylko tych, którzy dostali się na studia. Wywoływano ich na środek, były brawa, owacje, kwiaty itd.
Resztą uczniów się nikt nie przejmował.
4) Po egzaminach uczniowie nadal przychodzili do szkoły, nie wszyscy, nie codziennie i właściwie to nie wiedzieliśmy po co?
5) Do 3 marca musieliśmy (my czyli wszyscy nauczyciele) zakończyć wypełnianie dzienników i wystawianie ocen, wcześniej  się nie dało bo czekaliśmy na wyniki Final Testów.  Przez kolejny tydzień trwało sprawdzanie czy dobrze wszystko podliczyliśmy i wypełniliśmy i poprawianie jeżeli coś się nie zgadzało.
6) Od tego czasu (7 marca) przychodziliśmy do szkoły tylko po to żeby podpisać listę obecności  i właściwie można było sobie pójść do domu.
7) Około 15 marca uczniowie dostali wydruki z ocenami (czyli coś co można nazwać „świadectwem”), nie było przy tym żadnej uroczystego wręczania, dlatego dokładnie nie wiem kiedy się to odbyło. Zorientowaliśmy się tylko po tym, że  przyszli do nas uczniowie, którzy dostali  0 (najniższa ocena) i chcieli coś poprawiać. Byli wśród nich tacy, którzy nigdy się na naszych lekcjach nie pojawili (?!).  Zdziwiło nas to, że teraz, po rozdaniu „nibyświadectw” jeszcze można coś poprawiać, ale okazało się, że trzeba im poprawić oceny. Na szczęście nie wszyscy ‘zerowicze’ przyszli, bo ciśnienie nam się podniosło (nie pierwszy i nie ostani pewno raz w tajskiej szkole).
8) 19 marca szkołę odwiedziła księżniczka, więc dni poprzedzające wizytację  to było szaleństwo przygotowań, które nas oczywiście ominęło (falangów się do tego nie angażuje). Po tej uroczystości uczniowie przestali przychodzić do szkoły.
9) Wszyscy uczniowie w dzienniku mieli wypisane obecności do 25 marca, chociaż nikt nie spradzał czy przychodzą czy nie.
10) 28 marca odebraliśmy nasza ostatnią wypłatę za marzec i w ten sposób definitywnie pożegnaliśmy się ze szkołą.
Kiedy było właściwie to zakończenie roku szkolnego?

2 komentarze:

  1. jest prawda to co mowia???? cyt.. it is like teaching an armchair

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są takie armchairy, na które szkolnictwo może mieć większy wpływ niż na coponiektórych naszych uczniów ;-)

      Usuń