wtorek, 9 czerwca 2015

Tajlandia z biurem podróży, czyli co wybrać Pattaya, Rayong czy Koh Samet.

Pattaya - miejska plaża 
Tajlandia stała się modną i popularną destynacją wśród polskich turystów i podróżników. Wszyscy którzy byli już w Tunezji, Turcji, Egipcie czy w Maroku chcą teraz jechać do Tajlandii. Nic dziwnego, to piękny i ciekawy kraj  o orientalnej kulturze i kuchni,  a jednocześnie nowoczesny i dobrze zorganizowany, łatwy do podróżowania. W Azji południowo wschodniej  to dobre miejsce na rozpoczęcie podróży na własną rękę.
Jeżeli jednak ktoś nie ma odwagi zorganizować sobie taką podróż samemu pozostają biura podróży, które zalewają nas ofertami. W ofercie wyjazdów do Tajlandii lub Tajlandia + inne sąsiednie kraje z reguły mamy opcje kilku dni odpoczynku w wybranym miejscu. Najczęściej są to plaże najbliżej Bangkoku czyli Pattaya, Rayong lub Koh Samet. Byliśmy już we wszystkich trzech miejscach więc dzisiaj napisze co ja bym wybrała i dlaczego.
RESORTY SĄ WSZĘDZIE TAKIE SAME
Niezależnie od tego co wybierzecie biuro podróży umieści was w dobrym resorcie, które wszędzie wyglądają tak samo. Spędzając 3-4 dni tylko w takim miejscu nawet nie odczujecie, że to Tajlandia. Nawet posiłki będą zapewne europejskie. Ja osobiście byłabym rozczarowana. Ale są tacy, którzy jeżdżą w różne miejsca świata i poza resortem i basenem nic ich nie interesuje. Jeżeli ktoś chce tylko leżeć na plaży lub przy basenie to w sumie obojętne co wybierze. Jeżeli natomiast chcielibyście zobaczyć co jest poza resortem warto wiedzieć  co wybrać.

To dobra opcja dla tych którzy chcą ‘zażyć’ życia nocnego, seks turystyki lub ‘buszować’ po sklepach. To miasto, które słynie z barów, klubów nocnych i ladyboysów, jest to największe centrum tzw. tajskiej seks turystyki.  Plaża miejska jest zatłoczona i brudna, typu ‘leżak koło leżaka’. Chyba, że będziecie gdzieć obok Pattayi, może tam plaże są ładniejsze.  Jak dla mnie na NIE.

RAYONG
Jest to bardzo duże miasto, które nawet nie leży nad morzem. Zapewne go nie zobaczycie, chyba że przejazdem, przez szybę autobusu. Wszystkie resorty nadmorskie są oddalone od Rayongu jakieś 20 – 30 km. Trafiając do takiego resortu właściwie jesteście zdani na jego usługi, np. obiad w restauracji hotelowej.  Nic w zasięgu ‘pieszym’ nie ma. Transportu lokalnego też nie ma. My odwiedziliśmy  resort Novotel, ale mieliśmy własny środek transportu więc często wybieraliśmy się do pobliskiej miejscowości Ban Phe.  Jak dla mnie na NIE.

Koh Samet

To wyspa, na którą płynie się z Ban Phe, jest to Park narodowy więc  za wjazd trzeba zapłacić 200Baht (około 20zł). Na wyspie im dalej od tzw. centrum tym ładniej, można znaleźć cudowne, urokliwe zatoczki, pospacerować i poczuć kontakt z naturą.  Łatwo dostępne knajpki z tajskim jedzeniem to dla mnie również duży plus. Poza tym jak wam się znudzi plażowanie warto wybrać się na wycieczkę z możliwością snorkowania na pobliskie wyspy. Być w Tajlandii i nie zobaczyć świata podwodnego to grzech ;-) Sprzęt do snorkowania dostaniecie na łódce.

Ja zdecydowanie wybieram Koh Samet ;-)

Miejska plaża w Pattaya

Resort Novotel, Rayong

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz