piątek, 24 sierpnia 2012

Małżeństwa aranżowane, czyli samochód na drewnianych kołach.


Wynalezienie koła było epokowym i bez wątpienia jednym z najważniejszych wydarzeń w dziejach ludzkości. Koło początkowo było wycięte z jednego kawałka pnia, potem dostało szprychy i obręcz, następnie felgę, oponę i dętkę, a obecnie jeździmy na oponach bezdętkowych.
Do tematu motoryzacyjnego wrócimy jeszcze, ale przedmiotem moich rozważań dzisiejszych są małżeństwa aranżowane.
Rozwój cywilizacyjny w Indiach gna naprzód bez opamiętania.  Każdy chce mieć komórkę i  motor,  bez których nie wyobraża sobie życia. Telewizor musi być w każdym domu nawet takim z papieru. Cywilizacja wygoniła z miast riksze ciągnięte przez człowieka. Postęp na ulicach jest widoczny, ale w tradycjach przekazywanych z dziada pradziada idzie dużo wolniej.  Nie zdarza się już, żeby żona była palona na stosie po śmierci męża (co było praktykowane przez wiele lat), ale instytucja małżeństwa aranżowanego ma się dobrze i jeżeli widać jakieś drobne pęknięcia w systemie, to sam system działa nad wyraz skutecznie.

Do napisania tego posta skłoniła mnie rozmowa z młodym (ok 28 lat) człowiekiem, którego spotkałem podczas „shootingu” do jednego z seriali. Ten wysoki jak na Hindusa mężczyzna, ok 185 cm, muskularny (sylwetka niewątpliwie kształtowana na siłowni) rozmawiał ze mną na temat różnic pomiędzy Indiami a światem zachodu.  Zapytany wprost o to, czy wybierze sobie żonę sam, czy powierzy to rodzinie, ku memu zaskoczeniu odpowiedział: prawdopodobnie moje małżeństwo będzie aranżowane. W pierwszej chwili zaniemówiłem. Ja rozumiem, gdzieś na wsi, gdzie nie ma internetu a sieć komórkowa nie działa, ale w Mumbaju? I to facet występujący w Bollywood? Byłem świadkiem, jak jedna z dziewczyn pracująca w obsłudze mizdrzyła się do niego!!! Zapytałem, czy ma dziewczynę, odpowiedział, że ma, a co na to rodzice? Nie akceptują jej. Co więc jeśli przyjdzie do ślubu? Nic. Trzeba będzie się pożegnać i zapomnieć.
Widząc moją zniesmaczona minę facet zmienił temat.
To był przypadek Hindusa wyznania Hindu, a co z Muzułmanami? To samo. Poznaliśmy podczas pracy przy Dia Aur... młodego  Takshisha,  lat 18 i pół! Bardzo inteligentny, spostrzegawczy i ciekawy świata młodzieniec, z którym przegadałem wiele nudnych godzin w oczekiwaniu na kręcenie, zapytany o ślub, odpowiedział:
- Moją żoną wybiorą rodzice!
- Ale jak to? Żyjesz w cywilizowanym świecie, poznajesz ludzi, masz otwarty umysł i pozwolisz, żeby ktoś zadecydował z kim spędzisz życie?
- Tak, bo taka jest nasza tradycja.
No tak, jeszcze niedawno paliliście żony na stosach, to też była tradycja, ale tego głośno nie powiedziałem.
Można by pomyśleć, dobra, Hindu, Muzułmanie, ale Chrześcijanie to już chyba żyją inaczej. I tu powołam się na przypadek opisanej kiedyś Hildy. Młoda, urodziwa Chrześcijanka z rodziny Martina i Neelam (którzy to uciekli  z domu, żeby wziąć ślub, na który nie zgadzali się rodzice) po naradzie „wojennej” wpłynęli na nią tak, że dziewczyna zostawiła swojego chłopaka, pracę w Bangalore i przeniosła się do Gengtoku, gdzie poszukiwania odpowiedniego kandydata trwają.
Spójrzmy teraz jak u nas wyglądało to jeszcze 100 lub kilka set lat wstecz. Małżeństwa aranżowane nie są niczym obcym i w naszej kulturze. Przecież wśród rodów królewskich, a nawet szlacheckich partnerów dla potomków wybierało się wśród odpowiednio wyselekcjonowanych kandydatów. Niejednokrotnie potencjalni małżonkowie spotykali się pierwszy raz na ślubnym kobiercu.
A jak to bywało na wsiach, gdzie ludzie młodzi pracowali od świtu do zmierzchu, dyskotek nie było, internetu też nie. Była instytucja swatki. To była osoba, która dobrze znała środowisko, wiedziała kto jest wolny, kto chętny i kogo można połączyć.
Indyjskie księżniczki, którym nie wolno marzyć o miłości.
No dobra, ale to było 100 lat temu. Ale teraz w Indiach są komórki, które oni używają tak, jakby przez nie oddychali, jest internet, gdzie każdy może dokładnie sprawdzić  jak jego potencjalna partnerka wyglądać powinna. I co, jeżeli ten obraz ma się nijak w stosunku do partnerki wybranej przez rodzinę?  Nic!
Najpierw małżeństwo, miłość przyjdzie później - jak mawiają Hindusi. A co jeżeli nie przyjdzie. Nic!
Trwają sobie w takich związkach bez miłości bardziej lub mniej spełnieni.
Dlaczego ten system jest tak silny i dalej utrzymywany? Wszystko z powodu podzielonego społeczeństwa. Dzieli ich religia, kasty, miejsce zamieszkania, przynależność do właściwej grupy ustala wszystko! A małżeństwo to układ, biznes między rodzinami,  a nie dwoje ludzi, którzy chcą spędzić razem życie. Wydaje się, że tych dwoje ludzi to najmniej ważny element całej układanki.
Trzeba też dodać, że w Indiach rozwody  są niezwykłą rzadkością. Czasami małżonkowie żyją osobno, ale przed społeczeństwem udają, że wszystko jest ok. Obydwie strony robią wszystko, żeby taka sprawa nie wypłynęła na wierzch. Ciągłe udawanie i ukrywanie, przyznanie się do prawdziwy odczuć jest zabronione. Skutek? Niezliczona ilość śmiertelnych poparzeń, wypadnięć z balkonów, a także prawdopodobnie najwyższy na świecie odsetek samobójstw.
Próbowałem dotrzeć do materiałów, wskazujących na zmiany w tej materii. Zmian w prawie nie ma, bo.... prawo jest dobre, tylko ludzie go nie stosują. A nie stosują bo..... prawo (dotyczące rozwodów) jest niezgodne z tradycją.
Indie w tym zakresie są jak całkiem nowoczesny samochodów Tata Manza, do którego zamontowane drewniane koła. Wszyscy widzą, że to nie działa dobrze i wszyscy udają, że lepiej być nie może.....

10 komentarzy:

  1. Oglądałem kiedyś taki program o Vanuatu, gdzie panowie z zachodu weszli z buciorami do lasu i tamtejszym ludziom pokazali zapalniczki, latarki, ubranie itp. Niby fajnie, "dzicy" zaczęli tego używać. Biali bezpowrotnie coś wtedy zabili, ich kulturę, tradycję. Zachód chce wszystkim zrobić dobrze, bo myśli, że tylko "ich" jest słuszne. Jeśli nikt o to nie prosi, to dlaczego próbujemy ich zmieniać na nasz wzór i podobieństwo? Ucywilizowanie, wolność, liberalizm? Liberalizm liberalizm liberalizm, a Breyvik za zabójstwo niespełna 100 osób dostał 21 lat. W Indiach chyba takich psycholi nie ma, ale kto wie, może za 100 lat to się zmieni, tak jak małżeństwa przestaną być aranżowane, kto wie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przepraszam, ale wypadałoby się zapoznać ze znaczeniem używanych słów. Liberalizm oznacza, że wolność mojej pięści ograniczona jest wolnością nosa drugiego człowieka. Jeśli więc nikt nie aranżuje mi - liberałowi małżeństwa, to wszystko jest ok. Nie mogę zaś ingerować w czyjś wybór do aranżowanych małżeństw, bo to jest jego wolny wybór (jak w podanych przykładach). Tak działa liberalizm.

      Usuń
    2. Ja nie twierdzę, że należy zakazać aranżowanych małżeństw. Co więcej, uważam, że czasem to jedyne wyjście na znalezienie małżonka. Nie podoba mi się natomiast presja wywierana przez rodzinę na młodych ludzi, nakazująca porzucić partnera (jeżeli takowy istnieje) na rzecz osoby wybranej i zaakceptowanej przez rodzinę.
      A co do wprowadzania cywilizacji na siłę, to w Indiach bardzo długo istniał zwyczaj SATI, palenia na stosie żony, po śmierci męża. Twoim zdaniem należałoby zostawić sprawy sobie i pozwolić ginąć w ogniu kobietom, czasem całkiem młodym, tylko dlatego, że umarł ich mąż?
      Bardzo sobie cenimy komentarze od osób, które się z nami nie zgadzają, czasem otwierają nam oczy na rzeczy, których wcześniej nie widzieliśmy. Tym razem jednak nie zgadzam się z Anonimem. Nie mniej jednak zapraszam do czytania i komentowania.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tez nie potrafie zrozumiec jakim cudem Breyvik dostal tylko 21 lat za zbrodnie na taka skale, mimo iz stwierdzili, ze wcale nie jest niezrownowazony psychicznie.

    Rowniez jestem zdania, ze nie nalezy oceniac innych kultur badz tradycji z naszej zachodniej perspektywy, chyba ze sa one przyczyna smierci, czy to przez zabojstwa, czy tez samobojstwa. Jezeli aranzowane malzenstwa maja tego typu konsekwencje, to mysle, ze wypada nam wspierac instytucje wyboru sobie partnera. Z tego co slyszalam od mojego meza, ktory pochodzi z Indii, to bardzo popularne sa sytuacje, gdzie dostaje sie tzw. bio potencjalnej malozonki/malzonka, ktore zazwyczaj rodziny i kregi znajomych sobie przekazuja, i wtedy rodzice ustalaja spotkanie, po ktorym potencjalna para moze zdecydowac czy sie sobie podobaja. Nie ma wtedy co prawda mowy o milosci zazwyczaj, ale tez nie ma wyboru partnera na sile

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze czytając takie artykuły o aranżowanych małżeństwach robi mi się jakoś dziwnie smutno, gdyż młodzi ludzie spotykają się, darzą miłością drugą osobę lecz niestety nie mogą się pobrać gdyż rodzina na to nie pozwala. Poznałam kilku młodych ludzi (przez Internet) Indusów, z którymi rozmawiałam na temat aranżowanych małżeństw i każdy z nich chciałby sam wybrać partnerke/a, lecz niestety nie może. Większość z nich nie jest szczęśliwa żyjąc z tą świadomością od lat, ale nie ukazują tego w swoim otoczeniu, skrywają to mocno w sobie. Tylko jeden znajomy otrzymał wolność wyboru co jest dla niego jak sam mówi największe szczęście niczym dar od samego Boga.

    A tak poza tematem: prowadzą Państwo bardzo wspaniały blog ;) zaglądam tu dosyć często ;) Wszystkie posty przeczytane ;) tak więc czekam na nowe ;) Gratuluje odwagi i życzę dalszych sukcesów w świecie bollywoodu ;)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie uważamy, że "biali" znaleźli najlepszy sposób na dobieranie par małżeńskich i tylko "nasze" jest słuszne. Mógłby taki Hindus zapytać jeżeli te wasze małżeństwa z miłości są najlepsze to dlaczego macie tyle rozwodów, przecież ludzie sami decydują, nikt ich nie zmusza, znają się przed ślubem, często żyją razem a potem jednak coś nie wychodzi. Nam chodzi o prawo do samodzielnego wyboru. "Hindus nie ma prawa decydować o własnym życiu, ale wolno mu zarządzać innym" - jak napisała Paulina Wilk w "Lalkach w ogniu". I to własne często jest powodem frustracji (jak napisał Anonimowy w ostatnim komentarzu), to smutne! Naszym postem i tak nic nie zmienimy, nie wychodzimy z transparentem, nie organizujemy protestów, piszemy tylko o tym co nam się nie podoba. Pewno istnieją też małżeństwa aranżowane, które są szczęśliwe, ale znamy sporo przypadków, w których tak nie jest. A matka, która sama przeżywała tragedię będąc zmuszona do małżeństwa potem szykuje swoim dzieciom ten sam los. Jeżeli, jak pisze Magda, potencjalni małżonkowie mogą przynajmniej odmówić to dobrze, ale często muszą się podporządkować woli rodziców. Poza tym co oni mogą wiedzieć o sobie na podstawie jednego spotkania i jakiegoś horoskopu?

    OdpowiedzUsuń
  6. "A matka, która sama przeżywała tragedię będąc zmuszona do małżeństwa potem szykuje swoim dzieciom ten sam los", a szykują taki sam los, gdyż niestety ale to ojciec ma zawsze największy wpływ na życie swoich dzieci, niektóre matki chciałyby oszczędzić swoje dzieci przed tym losem, ale jak już napisałam wyżej to ojcowie sprawują całą pieczę...
    Aranżowane małżeństwa są zbyt mocno zakorzenione w tradycji i raczej zbyt szybko nie nastąpi "wolny wybór"

    OdpowiedzUsuń
  7. Trochę z innej beczki ale wciąż w temacie ślubów w Indiach:)
    http://deser.pl/deser/1,111857,12370392,Policja_poszukuje___seryjnej_panny_mlodej____Wychodzila.html

    Pozdrawiamy z Peru!
    Duet powolny Martyna i Bartek:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Witamy duet z Peru! Ciekawa historia seryjnej panny młodej, widocznie nie wszystkie kobiety w Indiach są takie biedne i zahukane.

    OdpowiedzUsuń