czwartek, 13 kwietnia 2017

Projekt 'MALEZJA 2017' na 11 dni.

Z czym kojarzy się wam Malezja?
Rajskiemu głównie z Sandokanem, mnie raczej z niczym, no może tylko z tym, że to kraj muzułmański, niektórzy pewnie słyszeli o Petronas Towers - to w końcu symbol Kuala Lumpur.
Poza tym niewiele wiemy o Malezji.
Nie jest to popularny i znany cel podróżników czy turystów. Jak już się jedzie w tą część Azji to wybiera się Tajlandię. Ale my mieszkamy w Tajlandii więc eksplorujemy kraje sąsiednie i tak trafiło na Malezję.
Jak przedstawialiśmy nasz projekt ‘Malezja 2017’ zaprzyjaźnionej grupie, z którą lubimy podróżować, to spodziewaliśmy się reakcji typu : Malezja, a co tam w tej Malezji  jest ?
Ale zgodnie z zasadą NIE WAŻNE GDZIE, WAŻNE Z KIM SIĘ PODRÓŻUJE, projekt Malezja został przyjęty entuzjastycznie, a szczególnie - perspektywa wspólnego spotkania ;)
No i jak zawsze w tej grupie było CUDOWNIE,  a Malezja bardzo pozytywnie nas zaskoczyła.


Plan na 11 dni mieliśmy bardzo dobry, więc od tego zacznę, a potem wam opisze dlaczego Malezję oceniamy na plus.

Dzień 1
Przylatuje  ekipa znajomych z Polski, my lecimy z Tajlandii, spotkanie na lotnisku w KLL i dalej razem (w 6 osób) lecimy na wyspę Langkawi, potem  prosto do resortu nad morzem z prywatną plażą (Senari Bay Resort). Noclegi (5 nocy ze śniadaniem, 150 RM/dzień)

Taki był plan, ale już pierwszego dnia zaczęła się przygoda, jakże by inaczej. Samolot z Polski miał opóźnienie i nawet zapas około 5 godzin nie pomógł, do Langkawi dolecieliśmy sami, reszta ekipy dodarła dopiero na drugi dzień. Było nerwowo: bookowanie nowego lotu, szukanie noclegu w Kuala Lumpur … ale jak już dodarli to dalej poszło gładko.

Już nadlatują, a my na plaży czekamy na nich;)

Dzień 2-6  
Spędziliśmy na wyspie Langkawi: plażowanie, relaks, ogólne LB (leżenie bykiem), spacery (do najbardziej znanej, szerokiej plaży Cenang mieliśmy kilka minut), przejażdżki po wyspie (wypożyczenie motoru w naszym resorcie 30RM), degustacja tego co najlepsze w strefie bezcłowej + parę atrakcji:
- atrakcja nr 1 to Cable Car + Sky Bridge
- na drugim miejscu - las mangrowy (Geaforest Park).


Sky Bridge






Dzień 6 - 7
Przepłynęliśmy z wyspy Langkawi promem na wyspę Penang (to tam gdzie podobno jest najlepsze jedzenie;) Prom - około 3 godziny, koszt 70 RM
W Penang wypożyczyliśmy samochód i dalej już ‘woziliśmy się’ sami, co było doskonałym pomysłem: bez utarczek z taksówkarzami i szukania autobusów itd. Jak podróżujecie większa grupą to super pomysł, polecam pod warunkiem, że macie kogoś z odpowiednim prawem jazdy i umiejętnością jeżdżenia po lewej stronie, u nas to był Rajski i jego tajskie prawo jazdy;)
W George Town (stolica Penang) mieliśmy hotel Merlin Hotel (98 RM, bez śniadania), objadaliśmy się street foodem i sprawdzaliśmy czy jedzenie jest naprawdę takie najlepsze na świecie.
Z ciekawostek, które zobaczyliśmy to:
- Murale w George Town


- Chińska świątynia Kek Lok Si



- Świątynia węży.



Dzień 8
Wyjeżdżamy do Cameron Highlands (herbaciane wzgórza), czyli tam gdzie jest chłodniej, nagle okazało się, że sweterki i polarki całkiem się przydadzą.
Najpierw jednak przeprawa najdłuższym mostem w Malezji, który łączy wyspę Penang z lądem.


Penang Second Bridge, o skomplikowanej nazwie The Sultan Abdul Halim Muadzam Shah Bridge ma długość 24 km, z czego na wodzie 17 km. 

Po drodze zaliczyliśmy postój w Ipoh i zwiedziliśmy świątynie w jaskiniach:




Po paru godzinach serpentyn górskich naszym oczom ukazały się herbaciane wzgórza.


W planie mieliśmy wycieczkę po okolicznych atrakcjach (35 RM), ale z racji posiadania własnego samochodu wszystko zaliczyliśmy na własną rękę. Wszystko … na co mieliśmy ochotę czyli pominęliśmy farmy truskawek (oraz niesamowitą dla azjatyckich turystów atrakcję zbierania truskawek z krzaczków;), farmę motyli, storczyków, lawendy, pszczół, kapusty, agro farmy i całe mnóstwo innych farm. Zrobiliśmy sobie za to zdjęcie z wielką truskawką, no bo jak można być w Cameron Highlands i truskawek nie widzieć.


Pozachwycaliśmy się za to widokiem herbacianych plantacji, omszonego lasu - Mossy Forest, wodospadu oraz okolicznych widoków gór w chmurach.
Oczywiście wypiliśmy oraz zakupiliśmy słynną  herbatę ‘Cameron valley’ i ruszyliśmy dalej.
Hotel, który możemy polecić mieliśmy w centrum Tanah Rata - Century Pines Resort





Dzień 9
Po obfitym śniadaniu w hotelu wyjeżdżamy do Kuala Lumpur, po drodze zwiedzamy świątynie Batu Caves, a przynajmniej niektórzy z nas i już wyjaśniam dlaczego.
Po drodze złapała nas taka ulewa, że ledwo było widać samochód jadący przed nami, ale powoli, w ślimaczym tempie, za to z błyskawicznym machaniem wycieraczek, które i tak nie dawały rady – dojechaliśmy do Batu Caves. No i dylemat co robić, wspinać się po prawie 300 zalanych wodą schodach, kiedy deszcz nadal siąpi czy olać te jaskinie … ale pewno tu już nie przyjedziemy, plan zbyt napięty. Może chociaż jacyś ochotnicy pójdą i zdjęcia zrobią. Ochotnicy się znaleźli dzięki czemu mamy zdjęcia z dołu, z góry, z środka jaskini i od zewnątrz, jak wchodzimy i schodzimy...






Dzień 10 - 11
Ostatnie 2 dni spędziliśmy w Kuala Lumpur, ale o tym będzie już w następnym poście.






3 komentarze:

  1. Rewelacyjna wycieczka! I piękne zdjecia, przynajmniej przy połowie zatrzymałam się na dłużej:) A herbaciane wzgórza- marzenie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Herbaciane wzgórza zawsze mnie zachwycają, wygląda to jakby aksamitny dywan pokrył góry, i zawsze jest chłodniej bo w górach, co po upałach tropików daje oddech.

      Usuń
  2. Przepiękne zdjęcia! Zazdroszczę wycieczki, mam nadzieję, że kiedy uda mi się tam pojechać.

    OdpowiedzUsuń