środa, 18 czerwca 2014

Słonie w Tajlandii



Słonie od wieków stanowią ważny element tajskiej kultury. Zajmują także ważne miejsce w  historii kraju i są bohaterami wielu legend. Podobno są także symbolem najważniejszych cnót: mocy, wdzięku i łaski, dlatego też od najdawniejszych czasów czczone były przez królów Tajlandii.
Natomiast dziś skutecznie wspomagają biznes turystyczny. W każdym niemalże mieście można spotkać słonie spacerujące na ulicy, a za drobną zapłatą (2zł) , można je nakarmić trzciną cukrową, za co słoń ładnie się ukłoni i zaryczy.

Miałam przyjemność  dawać słoniątkom  ich słodkie przysmaki  już pare razy ;-) A tak przy okazji dodam, że cwaniaki nie zjadają całej trzciny tylko przemielą, wycisną słodki sok a resztę wypluwają.

Oprócz oglądania spacerujących po ulicy słoni, w Tajlandii można się wybrać do wioski słoni, gdzie do dyspozycji mamy   przejażdżkę na słoniu, oglądanie  kąpieli w rzece a nawet  wykąpanie się ze słoniem i zaliczenie  przy tym trąbowego  prysznicu. Można również wybrać  się na ‘Słoniowe show’. Taką wioskę ze ‘słoniowym show’ mamy całkiem niedalego od nas w Surin (północno wschodnia Tajlandia). Opinie o wioskach słoni lub ‘obozach słoni’ , wykorzystywaniu ich w celach turystycznych są bardzo różne, pewno traktowanie zwierząt też jest różne. Kiedyś słonie były przyuczane do tego, żeby nosiły ciężkie bele drewna lub pomagały w innych pracach a teraz uczy się je jak grać w piłkę, kłaniać się czy malować obrazy . Czy należy to potępiać, bojkotować i postanowić, że nigdy nie będe popierać takiego biznesu na słoniach.
A może słonie lubią grać w piłkę i wolą to niż nosić te ciężkie bele drewna?
Jeżeli  opiekun czyli mahout   wie jak postępować  ze słoniem, nie znęca się nad nim a tresura jest prowadzona mądrze to może nic w tym złego.

Oczywiście można powiedzieć, że słonie powinny żyć na wolności, tak samo na wolności powinny żyć konie, krowy i psy, ale chyba tego nie zmienimy. Pozostawiając dylematy moralne na boku, wracam do wioski w Surinie. Słonie w Surinie mieszkają ze swoimi właścicielami rolnikami, pomagając im czasami przy domowych pracach ale głównym ich zadaniem jest zadawalać turystów. Traktowani są (jak wyczytałam) jak członkowie rodzin. Prawdziwy mahout (właściciel i zaklinacz słoni), doskonale wie, jak skłonić słonia do wykonywania określonych czynności i zaprzyjaźnia się ze słoniem, podobnie jak pies ze swoim panem.

Według tajskiej legendy związek mahouta ze słoniem jest mitycznym przykładem przywiązania do siebie dwóch istot na śmierć i życie.

“Kiedy słoń rodzi się w niewoli, przydziela mu się do opieki małego chłopca. Obaj będą wychowywać się razem, dorastać razem, pracować razem i w końcu starzeć się razem. Kiedy mahout umrze, słoń prawdopodobnie pójdzie w jego ślady i na odwrót.”  Niestety nie zawsze jest tak pięknie. Podobnie jak  wśród włascicieli psów zdarzają się dobrzy i źli. Władzę mahouta nad słoniem wyznacza ankus - drewniany kijek zakończony ostrym, metalowym hakiem. Jakikolwiek sprzeciw kończy się kłuciem zwierzęcia w głowę lub uszy, często aż do krwi.
Słoń w Tajlandii jest własnością prywatną. Państwo w żaden sposób nie kontroluje warunków, w jakich jest przetrzymywany więc bywa różnie. Dla pieniędzy człowiek potrafi stać  się ‘bestią’. Nie można jednak popadać w skrajności . Słonie w Azji były są i będą a dla turystów pozostaną atrakcją. Chyba najlepiej poczytać wcześniej gdzie znajdują się wioski słoni cieszące sie dobrą opinią. Całkiem pozytywne opinie znalazłam właśnie na temat Surinu. Inne miejsca to Elephant Nature Park 60 km na północ od Chiang Mai oraz Lampang.
Wioska słoni znajduje się kilkadziesiąt  kilometrów od Surinu, trzeba tam dojechać  ‘Songtauem’, codziennie o 10.00 i 14.00 odbywa się show. Około 16.00 można poogladać słonie kapiące się w rzece. Poza tym można przejechać się na słoniu, pokarmić  je czy pogłaskać.

A największa atrakcja Surinu dopier przed nami. Co roku w połowie listopada odbywa się tutaj wyjątkowy festiwal, na którym będzie dużo słoni i dużo atrakcji. Podobno odbywa się nawet bicie rekordu Guinnessa na największy słoniowy szwedzki stół. A skoro  słoń zjada dziennie od 100 do 200 kg roślin i wypija w zależności od temperatury od 100 do 300 litrów wody to stół pewno będzie duży.





 ...jest słoń z trąbami dwiema.... chociaż podobno Tuwim twierdził, że wysp tych nie ma

5 komentarzy:

  1. witam,
    jak sie maja moi ulubiency? :-)
    wyskrobcie w wolnej chwili maila co u was :-)

    pozdrawiam was!!!!! hugzzzzzzzzz

    OdpowiedzUsuń
  2. Dawno mnie tu nie bylo. Widze, ze sie ujawniliscie ;) i ze Tajlandia was wciagnela na dobre. Moj wujek sie tam przeprowadza rowniez na jakis czas, wiec mu polecilam wasz blog.

    Magda

    P.S. Vishal was pozdrawia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak Tajlandia nas wciągnęła i nadal nam się podoba ;-) Chcemy pomieszkać tutaj jeszcze trochę ;-)
      A gdzie twój wujek będzie mieszkał, daleko od nas? My mieszkamy obecnie w Roi-et.
      PS. Pozdrawiamy Vishala ;-)

      Usuń
  3. Tak, daleko od was. On sie przeprowadza na Phuket.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może go kiedyś odwiedzicie i nas również przy okazji ;-)

      Usuń