niedziela, 15 lipca 2018

Tajskie więzienie, czyli ciąg dalszy historii Dariusza Pieprzycy


Jakiś czas temu odwiedziłam Tajlandię, to był krótki 3 dniowy wyjazd z powodu rozprawy sądowej.
Pamiętacie sprawę złodzieja Dariusza Pieprzycy? Cała historia nadawałaby się na scenariusz filmu kryminalnego. Może kiedyś taki powstanie 😉
Na razie w skrócie opowiem Wam co się dzieje w sprawie, o wielu rzeczach nie chcę pisać lub nie mogę, poza tym wiążą się z tą historią emocje, a o nich mówić najtrudniej.
Wiele osób zaglądało na naszego bloga/FB, wspierało nas, opowiadało swoje historie związane z tym złodziejem i oszustem, pewno chcecie wiedzieć co się z nim dzieje, poza tym jestem winna wam dokończenia tej opowieści, więc posłuchajcie.

Pierdolnice (bo tak o nim mówimy, Darek nie przechodzi przez gardło) poznaliśmy we wrześniu 2016 roku kiedy przyjechał do Roi et w Tajlandii, odebraliśmy go z lotniska i najpierw zamieszkał u nas przez parę dni, a potem pomogliśmy mu urządzić się i osiąść w naszym miasteczku.
Tak, tak wiem byliśmy naiwni, przyjmując pod dach nieznajomego, z którym wymieniliśmy parę maili i rozmawiali tylko raz przez skypa. Ale i tak nadal wierzę w ludzi, sami wiele razy byliśmy przyjmowani przez nieznajomych, więc nadal pomagam ludziom i goszczę podróżników, no może najpierw wrzucam nazwisko w google i sprawdzam czy nie znajdę jakiegoś listu gończego 😉
O tym jak to przez pół roku udawał przyjaciela, a potem nas okradł, następnie się przyznał i przepraszał pisaliśmy TUTAJ, więc nie będę się powtarzać.

 W czasie wspólnego wyjazdu październik 2016
Seryjny złodziej i oszust.
Facet miał doskonałą sytuację do tego, żeby pomieszkać sobie w Tajlandii. Rząd Irlandii wypłaca mu (nadal) rentę w wysokości 800 Euro miesięcznie, z powodu rzekomo uszkodzonego kolana. Nie jeden by marzył o tym, żeby w  wieku 47 lat dostać taką rentę i zamieszkać sobie w ciepłym kraju, ale jemu było mało.
My byliśmy dla niego tylko nieznajomymi, których zwodził, wykorzystał i okradł włamując się do naszego domu i rozrzucając wszystkie ubrania i rzeczy z szaf w poszukiwaniu czegoś cennego.
Ale po rozprzestrzenieniu naszego posta z ostrzeżeniem sypnęła się fala zgłoszeń od ludzi, którzy go znali, których oszukał, pożyczał pieniądze i znikał, kradł, wymyślał fałszywe historie, oszukiwał. Wyszło na to, że to seryjny złodziej i oszust. Rozmawiałam z jego mamą, która stwierdziła, że powinien zapłacić za całą krzywdę, którą wyrządził wszystkim ludziom.
Chyba najbardziej uderzyła mnie historia jego bliskiego znajomego z dzieciństwa Pawła, który zna jego rodzinę i przed przyjazdem do Tajlandii (na zaproszenie Pierdolnicy) odwiedził jego mamę zabierając parę rzeczy dla niego. Spotkanie w Tajlandii odbyło się w kwietniu 2017, czyli miesiąc po tym jak nas okradł i uciekł. Jak się potem dowiedziałam, zamieszkali razem w wynajętym przez Pieprzyce pokoju w Udon Tani, po paru dniach oszust wysłał znajomego do Laosu, twierdząc, że był tam już dwa razy i nie chce mu się jechać po raz kolejny. Miał odebrać Pawła na dworcu w Udon Tani po jego powrocie i nigdy się nie pojawił, okradł go i zostawił bez informacji gdzie jest ich wynajęty pokój. Jedynego przyjaciela, o którym nam ciągle opowiadał, który przywiózł mu rzeczy z Polski i który spotkał się z jego mamą po powrocie opowiadając co go spotkało.
Inną historię z 2000r o uprowadzeniu i straszeniu dziewczyny możecie przeczytać w komentarzach pod tym postem.
Do tej pory wszystkie oszustwa i kradzieże uchodziły mu na sucho. Najczęściej nie były to duże kwoty i nie dziwię się, że ludzie woleli dać sobie spokój niż zgłaszać na policji i szukać go. Chyba doszedł do wniosku, że to łatwy sposób na życie, jak się udało raz i drugi, to i trzeci raz się uda.

 Dwa razy w Roi et.

Aż trafił na mnie. Dlaczego nie odpuściłam.
- Bo nikt nigdy mnie tak podle nie potraktował.
- Bo chciałam ostrzec innych, czułam, że dalej będzie robił to samo i wtedy rozpętała się burza informacji od innych i to mnie dopiero wkurzyło.
- Bo przyznał się, przepraszał, wymyślał historie, że w Irlandii popadł w długi, mafia zagraża jego mamie, chce spalić jej dom, wszystko okazało się kolejną bzdurą, zwodził nas i oszukiwał do ostatniej chwili aż uciekł.
Nawet się nie spodziewałam takiego zakończenia. Paweł napisał do mnie, że kiedyś dojdzie do ściany i właśnie doszedł.

Jak został złapany?
W sądzie powiedział, że go zaszczułam i jest to w jakimś stopniu prawda. Przez rok dawałam mu do zrozumienia, wysyłając listy, że jest wystawiony list gończy w Tajlandii, że mają jego odciski palców i dowody, że to on, że Interpol w Azji już wie o jego nielegalnej ucieczce do Laosu, że go już namierzyli,  więc w panice przekroczył nielegalnie kolejną granicę i wyjechał do Kambodży. Więc znowu było działanie, jak dowiedział się ode mnie, że Interpol już wie o tym gdzie jest w Kambodży, to popełnił kolejną głupotę, postanowił bez paszportu przekroczyć granicę i wrócić do Tajlandii i tym razem się nie udało. Ze strachu ludzie robią różne głupoty, ale żeby wracać do Tajlandii??
Dodam tylko, że tajska policja, ani tym bardziej azjatycki Interpol to nie jest FBA czy CIA, przemilczę ile telefonów i rozmów wykonałam, aby takie działania w ogóle miały miejsce.  


Amnezja
Złapali go na granicy pod koniec lutego 2018. Ostatnią deską ratunku jaką sobie wymyślił było udawanie amnezji, pozbył się wcześniej dokumentów, karty bankomatowej, nie miał przy sobie nic co mogło zaświadczyć o jego tożsamości. Już widzę tą scenę w filmie jak zakopuje wszystko pod wielkim drzewem😉 Oczywiście nie wiem jak to było naprawdę, twierdził, że został odurzony narkotykami, napadnięty, wszystko mu ukradli i od tego momentu nic nie pamięta. Z reguły jak ktoś traci pamięć to film mu się zaczyna od sceny ‘budzę się i nie wiem gdzie jestem, ani kim jestem’, no ale to była inna amnezja.
Tajowie uznali, że to biedny starszy człowiek i umieścili go w szpitalu, gdzie znalazła się dobra dusza Anucha Tippon, który postanowił mu pomóc znaleźć rodzinę, znajomych i dowiedzieć się kim jest. Nagrał z nim wywiad i umieścił na swoim facebooku. 



 I tak rozpętała się kolejna burza na FB: https://www.facebook.com/kay.tnglish/posts/10155127613501109?hc_location=ufi
Media społecznościowe są niesamowitą potęgą.
Tysiące ludzi przekazywało sobie informację, aż go w końcu ktoś rozpoznał. Nasze ostrzeżenie przed złodziejem zamieściliśmy na wszystkich możliwych forach i stronach dla farangów i to pomogło.
Domysły ludzi były całkiem ciekawe, uważano, że ten facet mówiący broken English z dziwnym akcentem to Szwed, Norweg, Fin, Szkot itd.
Na FB Anucha Tippon można zobaczyć kilka filmików, między innymi wywiad kiedy Anucha już wiedział kim jest Pierdolnica, kazał mu powtórzyć ‘jak się masz’ i biedny Polak łamał sobie język mówiąc to zdanie. Kłamanie wychodziło mu kiepsko i został parę razy ośmieszony i złapany na głupim gadaniu. 


Cała ta akcja rozgrywała się w czasie kiedy wyjechaliśmy do Chin i przez jakiś czas byliśmy odcięci od FB i gmaila, dostaliśmy w tym czasie setki powiadomień o tym, że złapali naszego złodzieja. Na szczęście nasz syn i znajomi w Roi et zadziałali szybko wysyłając informacje, że go rozpoznają i tak trafił do tajskiego więzienia.

Siedząc w więzieniu nawet nie wiedział jaki zrobił się sławny.
Pisali o nim w gazetach tajskich:
w „Bangkok post”
a nawet w polskiej prasie:
Jak pisali reporterzy „ Polska prokuratura o nim nie zapomniała. (...) tajska policja wręczyła mu nakaz aresztowania z Polski. Mężczyzna wtedy nadal twierdził, że ma amnezję.”


Tajskie więzienie szybko wyleczyło go z amnezji.
Po miesiącu siedzenia w tajskim więzieniu odzyskał pamięć ;) Już nie udawał amnezji, przyznał się do wszystkiego i chciał oddawać pieniądze. Po raz kolejny zaproponował, że będzie oddawał w ratach, liczył na to, że wpłaci pierwszą ratę i go wypuszczą. Na co ja, w czasie spotkania z sędziną, powiedziałam, że zgoda, pod warunkiem, że do czasu oddania całej kwoty pozostanie za kratkami i to mu się już mniej spodobało.
Rozprawa, czy bardziej spotkanie odbyło się w Roi et, po 4 miesiącach więzienia. Lecąc z Chin do Tajlandii nie wiedziałam czego się spodziewać, czy cała historia będzie znowu omawiana i analizowana? Okazało się, że była to tylko rozmowa na temat tego kiedy ma oddać kasę i w jakiej walucie.  
Pojawił się skuty łańcuchami jak niewolnik na statkach,  wychudzony, z zapadniętymi policzkami, podkrążonymi oczami, w więziennym ubraniu i na boso. Ale jak się odezwał to znowu wyszła jego arogancja i buta. Było to żałosne, cień człowieka, który próbuje mnie przekonać jak mu dobrze w tym więzieniu. Stwierdził, że ma tam 1000 przyjaciół, nic dziwnego biorąc pod uwagę, że tajskie więzienia słyną z przeludnienia. Parę razy się rzucał, że nie odda pieniędzy woli siedzieć w więzieniu, albo że tylko w dolarach itd. Sędzina chciała zawieszenia sprawy i zakończenia jej jak najszybciej.


Ostatecznie przyznał się do tego, że ma pieniądze na koncie i zgodził się oddać całość, którą ukradł w zamian za szybsze uwolnienie. Zgodnie z prawem kara to od roku do 7 lat więzienia. Napisał przy mnie list do banku w Irlandii z prośbą o przesłanie nowej karty i udostępnienie kodów do przelewów, bez tego nic nie zrobi. Prosił również o to, aby mógł wykonać telefon do Banku w Irlandii, ale regulamin tajskiego więzienia zabrania jakichkolwiek kontaktów ze światem zewnętrznym i sędzina się nie zgodziła. Nie może wykonać telefonu,  skorzystać z int., wysłać listu, może tylko czekać aż wezwą go na następną rozmowę za miesiąc lub dwa i poinformują czy przyszła jakaś odpowiedź z banku. W celach nie mają łóżek, śpią na matach po kilka lub kilkanaście osób.

Jeżeli w końcu uda mu się zrobić przelew i oddać kasę to sprawa w Roi et się zakończy, myślę, że jeszcze potrwa to kilka miesięcy.
Potem przewiozą go do następnego więzienia gdzie będzie czekał na rozprawę w sprawie nielegalnego przebywania w Tajlandii, musi zapłacić karę i czekać na paszport i deportację do Polski, gdzie już czeka na niego polska prokuratura.
Mam nadzieję, że dla mnie ta sprawa niedługo się zakończy, ale dla niego to dopiero początek ...

 A tak wygląda życie w tajskim więzieniu:







8 komentarzy:

  1. Witajcie! Bardzo się cieszę ze sprawy tak wyglądają jak opisujesz.Życzę jak najszybszego zwrotu ukradzionych ciężko zarobionych pieniążków.Wcale mi nie zal takich ,miał przynajmniej przymusowa dietę odchudzajaca.A jak się żyje w takich więzieniach ogladalam kiedyś polski serial.Wstyd tylko na cały świat ze to Polak i taka świnia delikatnie mówiąc.Dzięki za ciekawy wpis o terakotowej armii.U nas ok dalej czekamy co i jak z tym brexsitem.Pozdrawiam Marta.

    OdpowiedzUsuń
  2. No i tam powinien zostać i odsiedzieć wyrok. Takie powinny być więzienia a nie polskie sanatoria

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak to dobrze ze trafil wreszcie do wiezienia. Ciesze sie ze macie szanse na odzyskanie straconych pieniedzy. A wiare w czlowieka trzeba znowu odbudowac. Przesylam pozdrowienia .

    OdpowiedzUsuń
  4. o rany! Faktycznie jak w filmie! Mam nadzieję ze odzyskacie każdy grosz , a on dostanie porządną lekcje od życia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Złodziej dalej siedzi w więzieniu, taka ironia losu całe życie oszukiwał i okradał, a teraz kiedy chce oddać, żeby szybciej wyjść z więzienia i ma pieniądze w banku to nie ma możliwości ich wypłacić ani przelać.

    OdpowiedzUsuń
  6. No aż się ciepło na sercu robi jak się to czyta, jakaś sprawiedliwośc jeszcze istnieje. Mam nadzieje, że ten śmieć nie wyjdzie z tajskiego więzienia. Transport do Polski czy w ogóle żywienie tego typa to wyrzucone w błoto pieniądze. To jest złodziej bez skrupułów, nie podlega resocjalizacji. Jak wyjdzie to oszuka i okradnie następnych ludzi, co do tego nie mam wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam, cieszy mnie bardzo ta informacja :) Mam nadzieję, że dla Pieprzycy to nie koniec przygód w tajskim więzieniu. Potem czekają go zasłużone przygody w polskim więzieniu... Oby trwały.
    Ps. Również poznałam jego mamę w Sosnowcu jak mnie oszukiwał, a ona jakby go tylko kryła, dziwne.
    Pozdrawiam Was serdecznie, trzymajcie się, nie zmieniajcie i wierzcie w ludzi... bo takich pieprzyc jest na szczęście niewielu!
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam nadzieje, ze doczekam chwili jak bedzie sadzony w Rzeszowie. Mapewno bede wzywana na rozprawe jak i Ewa. Ciesze sie, ze dla Was sprawa sie konczy. Wierzcie dalej w ludzi, bo na swiecie nie ma duzo takich pieprzycow. Pomyslnosci.

    OdpowiedzUsuń