poniedziałek, 19 czerwca 2017

Co zobaczyć w Kuala Lumpur + pochwała dla Airbnb

To był nasz trzeci pobyt w KLL, więc wiedzieliśmy już co warte jest zobaczenia, co chcemy odwiedzić bo jeszcze tam nie byliśmy, a co odpuszczamy.
Zacznę od trzeciej kategorii, żeby przy okazji wyjaśnić dlaczego chcę pochwalić Airbnb i co to takiego.
Już w czasie pierwszego pobytu w KLL zdecydowaliśmy, że nie watro wyjeżdżać na górny pokład Petronasów (długie kolejki po bilety, na górze jesteś tylko kilka minut i jak już oglądać panoramę miasta z góry to lepiej wyjechać na wieże Menara - TV Tower). No więc jeszcze w 2012 r. mieliśmy ambitny plan wyjechać na TV Tower  i podziwiać KLL z lotu ptaka. Za pierwszym razem uprzejma pani biletowa poinformowała nas, że nie ma co pchać się na górę bo jest mgła i nic nie zobaczymy. Za drugim razem nasz gospodarz zaproponował, że zabierze nas na wycieczkę do Cameron Highlands. Grzech było nie skorzystać, więc wybraliśmy herbaciane wzgórza zamiast TV Tower.
Postanowiliśmy, że za trzecim pobytem na pewno zaliczymy Menara. Tymczasem wybierając noclegi na naszą podróż po Malezji 2017 ...
... trafiłam gdzieś na takie zdjęcie i pomyślałam, że chce tam być.

Infinity Pool at level 37

Zamiast płacić 100zł (99 RM) za przyjemność wyjeżdżania na TV Tower wolę zapłacić 100zł/parę/1dzień i być w apartamencie z basenem na 37 piętrze, gdzie do woli napatrzę się na panoramę miasta oraz oświetlone Pertonasy. Co więcej mogę to wszystko oglądać w dzień i w nocy.
I tak też zrobiliśmy. Nasza 6 osobowa grupa zainstalowała się w apartamentowcu Regalia, a widok na Petronas Towers mieliśmy z okna:

Small Bedroom
(Tokyo) = 2 Pax
1 Queen Size Bed
KLCC view from bed

PETRONAS TOWERS to oczywiście punkt obowiązkowy, najlepiej oglądać je po zachodzie słońca. Oświetlone wieże robią wrażenie wręcz magiczne, a dodatkową atrakcją są pokazy fontann.
Oczywiście musieliśmy tam być i to wszystko zobaczyć.



A wieczorem na basen...
Rano też można, czemu nie ...



CHINATOWN, PETALING STREET (Jalan Petaling) oraz CENTRAL MARKET - to kolejne punkty obowiązkowe w KLL. Tam wydasz wszystkie pieniądze jakie masz, czyli szaleństwo zakupowe, jedzeniowe i ogólny misz masz oraz zawrót głowy, uwielbiam to ;-)



PLAC MERDEKA i Budynek SUŁTAN ABDUL SAMAD niby wielkie cudo to nie jest, ale ładnie tam, warto zobaczyć w dzień, a jak się uda to też w nocy, jest pięknie oświetlony.
Tylko uwaga na parkingi, tam właśnie nas capnęli z mandatem za parkowanie. Śmigaliśmy sobie po KLL wypożyczoną Toyotą Innova, no i czasami trzeba było gdzieś parkować, a potem szukać przez kilka godzin gdzie ten mandat zapłacić, a im szybciej tym lepiej bo taniej. Eech przygody...



MASJID NEGARA (Meczet Narodowy), ponieważ zwiedzaliśmy kraj muzułmański to nie mogło zabraknąć meczetu, chociaż szczerze mówiąc większe wrażenie na nas zrobiły świątynie chińskie i indyjskie.
W Masjid Negara najbardziej zabawne były ubranka w jakie nas wystroili.


Masjid Negara


ŚWIĄTYNIA CHIŃSKA THEAN HOU położona na wzgórzu z panoramą KLL.
To miejsce szczególnie mi się podobało, bajecznie kolorowo + drapacze chmur w oddali, robi wrażenie. To było nasze pożegnanie ze stolicą, całkiem widowiskowe.
Trzeba by tu jeszcze wspomnieć atrakcję zaliczaną do Kuala Lumpur, ale tak naprawdę oddaloną o 13 km od stolicy, równie ciekawą i wartą zobaczenia, czyli Świątynia BATU CAVES, którą opisywałam TUTAJ.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz